ZIELONA GÓRA: Wierny „żołnierz” prezydenta na wylocie z urzędu miasta. W tle afera…

Informacje News Bar News Box News Slider

Jeden z wyższych urzędników zielonogórskiego magistratu znalazł się w ogniu przedwyborczych zmian. Do związków zawodowych powędrowało już zapytanie o ewentualną ochronę związkową, ale w tle kroi się poważna afera. Grożąca nawet zwolnieniem dyscyplinarnym.

Plotki, domysły i szczątkowe informacje dochodziły do wąskiej grupy zainteresowanych osób od dłuższego czasu. Ale o dziwo wszyscy nabrali wody w usta. Zmowa milczenia doprowadziła jednak do sytuacji, gdy ktoś postawiony pod ścianą powiedział „DOŚĆ”. Dosyć deptania godności i zasad etycznych, których każdy, a w szczególności urzędnik, powinien przestrzegać.

Przysłowie głosi, że „gdy sprawiedliwi milczą rodzą się demony”. W tym przypadku „demon” miał wykorzystywać swoją pozycję i władzę, aby doprowadzić swoje ofiary do kompletnej bezradności. Mogło to trwać nawet kilka lat. Przez ten czas nikt nie zająknął się na te działania. Nikt nie wiedział? A może nie chciał widzieć… Każda ewentualność wchodzi dziś w grę.

Rafał Jaworski, szef Solidarności w urzędzie miasta potwierdził, że kilka tygodni temu od pracodawcy wpłynęło zapytanie na temat ochrony prawnej w stosunku do jednego z wyższych urzędników.

– Taka jest procedura i potraktowaliśmy to pytanie jak każde inne – mówi Jaworski. – Ten pan nie jest członkiem naszego związku i taką informację przekazaliśmy pracodawcy. Jednocześnie musieliśmy o tym fakcie poinformować zainteresowanego.

Jak udało nam się ustalić, już samo zapytanie wzbudziło u zainteresowanego spory lęk i niedowierzanie. Wszak jest to jeden z najważniejszych osobników w prezydenckiej „stajni”. Można śmiało rzec, najwierniejszy wśród wiernych. Prawdziwy pretorianin… Osoba oddana sprawie i gotowa poświęcić wiele dla obecnej władzy. Dotąd pewna swojej pozycji i siły.

Co się więc stało, że zaczęły padać pytania? Za miesiąc wybory. Zielonogórskie władze miejskie mają złe doświadczenia m.in. z ofiarami mobbingu i nieetycznych zachowań. Tak było m.in. w przypadku Stanisławy Fórmanowicz i księgowej miejskiej spółki ZZUM, która popełniła samobójstwo. Kolejne zamieszanie z kobietą w tle i grożące konsekwencje mogły stać się bardzo nieprzyjemnym elementem w kampanii wyborczej.

Te fakty mogły spowodować, że ktoś powziął decyzje o pozbyciu się niewygodnego urzędnika. Miejmy jednak nadzieje, że zbliżające się wybory to nie jedyny powód do podejmowania trudnych decyzji i pozbywania się ważnych ogniw.

Bo jeśli by się okazało, że patologiczna sytuacja trwała od dłuższego czasu i przymykano na nią oko, oznaczałoby to, że nikt nie może czuć się bezpieczny. A jedynym pozytywnym scenariuszem dla ofiar są wybory… Bo wtedy łatwo o czyszczenie wyborczego przedpola.

DANIEL SAWICKI

 

1 thought on “ZIELONA GÓRA: Wierny „żołnierz” prezydenta na wylocie z urzędu miasta. W tle afera…

  1. Danielu, miły. Do jasnej cholery! Co to ma być, co napisałeś?!!!! Informacja? Tekst? Wiadomość? To pieprzenie kotka za pomocą młotka! Wymagam od Ciebie, jako dziennikarza, rzetelnej informacji,. a nie magla, jaki tu wysmoliłeś! Czy „Moja Zielona Góra” ma być „Gazetą Lubuską”?!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *