ZIELONA GÓRA: Wielka koalicja, czy wielka ściema…?

Informacje News Box News Slider

Ile przetrwa utworzone na pierwszej sesji rady miasta porozumienie ugrupowań Janusza Kubickiego, Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości? Dziś nikt nie jest w stanie podać dokładnego terminu zakończenia mariażu, ale faktem jest, że tę rundę bezapelacyjnie wygrał Kubicki. Sprzyjają mu przy tym partyjni koniunkturaliści…

Miało być podniośle i było. Pierwsza sesja zawsze jest piękna i uroczysta. A przy tym, jak mówili złośliwi, była to „piękna uroczystość rodzinna”. I nie chodzi o to, że niektórzy notable byli otoczeni przez rodzinę, ale o skutki pierwszych głosowań.

Whisky i topór

Przed wyborami raczej nikt nie spodziewał się, że Janusz Kubicki wejdzie w porozumienie z PiS. Co prawda w kampanii wyborczej „żelazny” koalicjant Zielonej Razem, czyli Platforma poszła na otwartą wojnę z prezydentem, ale wydawało się, że po elekcji panowie umówią się na dobrą whisky i zakopią wojenny topór. Nie takie cuda widziano już bowiem w polityce.

Ale, jak to w życiu bywa, gdy zamykają się jedne drzwi, to Bóg otwiera inne wrota, a nawet okno…

I tym razem Najwyższy uchylił nie tylko drzwi, ale dał do dyspozycji cały most zwodzony wraz z bramą. Na tym moście zdaniem przybocznych Janusza Kubickiego jest miejsce dla wszystkich, których do współpracy zaprosił prezydent. Akuszerem wielkiej koalicji jest podobno główny doradca polityczny Janusza Kubickiego Krzysztof Sikora, który przejmuje powoli schedę, po mającym problemy zdrowotne Zygmuncie Stabrowskim. Nie od dziś wiadomo, że Sikora jest dobrym organizatorem i administratorem. Doświadczenia nabył jako sekretarz w SLD.

Deal i krytyka

Ciekawe jednak czy w scenariuszu napisanym ręką Sikory jest możliwość „kąsania” Janusza Kubickiego za przewinienia i sprawy, które nie będą się podobały radnym. Jak podkreślali niektórzy rajcy, fakt, że jest porozumienie i pozostałe kluby po 20 miesięcy będą miały możliwość wskazywania przewodniczącego rady, na pewno nie spowoduje zamknięcie im ust.

A spraw, które wymagają wyjaśnienia jest wiele. Przypomnijmy chociażby śmierć księgowej spółki miejskiej ZZUM, czy wzbudzająca kontrowersje transakcja sprzedaży gruntu przy CRS.

Oczywiste jest, że wyciągając rękę do PiS Janusz Kubicki chce sobie po prostu kupić spokój, a jednocześnie przy pomocy posła Jerzego Materny czerpać z rządowego finansowego źródełka. Już raz ten deal się powiódł i miasto dostało kasę na budowę obwodnicy południowej przez Park Piastowski. Co się jednak wydarzy gdy radni zaczną z otwartą przyłbicą krytykować prezydenta? Czy wtedy porozumienie zostanie wstrzymane? I czy jego warunki nadal będą wypełniane? Dziś postawienie tych pytań jest jak najbardziej realne i zasadne. Pól do potencjalnych zgrzytów jest bowiem wiele. Dla obecnej rady będzie to więc nie lada próba nerwów.

Rodzina Soprano?

Samorząd powinien łączyć ludzi dla dobra gminy i mieszkańców. Ale trzeba też jasno stwierdzić, że brak opozycji nie służy żadnym rządom. Jest to wbrew demokracji i zaburza ustrój. Jeśli wszyscy są za i wszyscy (przynajmniej w teorii) uczestniczą w sprawowaniu władzy, to mamy wtedy do czynienia z czystą dyktaturą i państwem koniunkturalnym, z którego każdy będzie chciał czerpać jak najwięcej dla siebie.

Wiele wskazuje więc na to, że będziemy mieli w Zielonej Górze jedną wielką samorządową rodzinę. Czy będzie to taka nasza, wojewódzko-powiatowa, rodzina Soprano? Czas pokaże… Oby nie.

DANIEL SAWICKI