ZIELONA GÓRA: Rozpoczął się wyścig do prezydenckiego fotela

Informacje News Bar News Slider

Sondaż, który w całej Polsce wykonała Grupa Polskapresse wzbudził sporo emocji. W Zielonej Górze rozgrzał polityków i komentatorów sceny politycznej. Czy słusznie?

Jakie wnioski płyną z zaprezentowanego wyniku? Przede wszystkim, jeśli wierzyć w ilość przepytanych osób, a przypomnijmy, że podobno było ich dwieście, to badanie traci znacznie na swojej wiarygodności. Taka grupa nie jest bowiem w żadnym stopniu reprezentatywna dla ogółu społeczności.

Jeśli jednak przyjąć, że sondaż jest w sporej części wiarygodny, to nasuwa się kilka wniosków, które będą materiałem do analizy dla polityków i ich sztabów.

Pierwsza rzecz, która najbardziej rzuca się w oczy, to słabnięcie popularności i politycznej siły prezydenta Janusza Kubickiego. Uzyskanie przez urzędującego prezydenta poparcia na poziomie 50 procent oczywiście daje mu pozycję lidera i dużą przewagę nad kolejnym kandydatem, ale nie jest to różnica, która deklasuje rywali. A tak było w poprzednich sondażach cztery i osiem lat temu.

 

Spłacają koszty dealu

 

W tej kadencji Kubicki nie ma tak spektakularnego sukcesu jak w poprzednich kadencjach, gdy budował basen i połączył miasto z gminą. Teraz postawił na remonty. I w ostatnim roku tej kadencji urządził zielonogórzanom drogowe piekło, które odbija się na nastrojach społecznych. A to z kolei wpływa na pikującą popularność.

50 procent poparcia deklarowanego dla Janusza Kubickiego wynika też ze słabości kandydatów centrowego i liberalnego skrzydła. Dziś wiemy już, że występujący w sondażu radny Marcin Pabierowski nie będzie kandydatem Platformy. Jest nim Sławomir Kotylak, który na starcie nie ma szans na 8,8 procenta, które dostał Pabierowski. Platforma cały czas spłaca koszt swojej decyzji z 2015 roku, gdy zawarła z Kubickim deal i nie wystawiła mu kontrkandydata, a w zamian Janusz Kubicki poparł PO w wyborach do sejmiku.

Po blisko czterech latach wyborcy Platformy nadal oddają głos na Kubickiego, bo ten kojarzy im się po prostu z PO. Tym bardziej, że Platforma współrządziła miastem. Co ciekawe, mając m.in. najmniejszy klub w radzie, jej przedstawiciel Adam Urbaniak pełni do dziś funkcję przewodniczącego rady miasta.

W kuluarach mówi się, że Kotylak jest mocnym kandydatem Waldemara Sługockiego na objęcie fotela marszałka w najbliższej kadencji. Jeśli to prawda, to wystawienie go do walki o Zieloną Górę należy uznać jedynie za element wzmacniania jego pozycji w partii.

 

Racjonalna zmiana?

 

Prawdziwym utrapieniem dla Kubickiego może być jednak Tomasz Nesterowicz, który w sondażu osiągnął wynik prawie 16 procent i zajął trzecie miejsce za kandydatem PiS Piotrem Barczakiem. Nesterowicz, jako radny SLD, od trzech lat regularnie wytyka Kubickiemu błędy w zarządzaniu miastem. Robi to bardzo merytorycznie. Nie wikła się w pyskówki, nie jest nachalny i stara się punktować w miejscach gdzie prezydenta może „zaboleć”.

Blisko 16 procent kandydata lewicy daje mu znakomitą pozycję wyjściową do starcia z Kubickiem. Ma on bowiem wszelkie predyspozycje, aby przyciągnąć elektorat, który będzie się wahał, a chciałby zmian. Nesterowicz może być dla tych osób symbolem racjonalnej zmiany, która na fali merytorycznego krytycyzmu, będzie nową jakością w zarządzaniu miastem.

Pojawienie się w drugiej turze Nesterowicza byłoby dla Janusza Kubickiego najczarniejszym scenariuszem. Wobec rosnącego w całym kraju poparcia lewicy nie jest to niemożliwe.

 

Stagnacja na prawicy

 

Na drugim miejscu w sondażu uplasował się Piotr Barczak z PiS. 17,5 procenta to wynik taki sobie. Ani zły, ani dobry. Bo takie też do tych wyborów jest podejście PiS-u. W ciągu ostatnich miesięcy wyborcy tej partii mogli pomyśleć, że ich formacja zawarła z Januszem Kubickim jakieś porozumienie. Wspólne konferencje, koncepcje budowy szpitala z jednaj strony, a z drugiej stawianie przez Kubickiego pomników żołnierzom wyklętym może bardzo zastanawiać.

Pytanie brzmi, czy PiS jest tak skuteczny, czy raczej Kubicki sprytnie pogrywa elementami polityki historycznej, skutecznie podgrzewa emocje, a następnie dyskontuje skutki tych działań. Zielona Góra nie jest miejscem, gdzie PiS może zdobyć więcej niż 25 procent., Każdy wynik kandydata prawicy powyżej będzie sporym zaskoczeniem. Kubicki marzy, aby do drugiej tury wszedł właśnie Barczak. Mógłby wtedy otwierać szampana.

W sondażu nie uwzględniono kandydatów KUKIZ15 oraz, jeśli się pojawi – Ruchu Miejskiego. Wiadomo, że na start w wyborach ogromną ochotę ma Anita Kucharska-Dziedzic. Jeśli tak by się stało, byłaby kolejnym kandydatem, który odbierze część głosów Januszowi Kubickiemu, ale także Tomaszowi Nesterowiczowi. Jej start mógłby więc narobić sporo zamieszania.

 

DANIEL SAWICKI