ZIELONA GÓRA: Przedsiębiorczość mają we krwi

Informacje Inne News Bar News Box News Slider

Zamiast czekać na propozycje i podanie ręki sami tworzą i kreują rzeczywistość. Za ich młodością i pasją do rozwoju podążają pomysły, coraz większa wiedza i chęć do pracy. A te cechy są rzadkością u młodych ludzi, którzy dopiero za kilka lat wejdą w biznesową dorosłość. Dodajmy, ludzi, którzy już dziś nie boją się wyzwań i odpowiedzialności.

Uczniowie Liceum Ogólnokształcącego nr 1: Barbara Chrześcijańska, Piotr Jastrzębski, Iga Janowska, Amadeusz Trzaska stanowią zarząd „firmy”, w której pracując wraz z kolegami i koleżankami wygrali ogólnopolski „Konkurs na Najlepsze Młodzieżowe Miniprzedsiębiorstwo „Produkcik”.

Od Singapuru po Niemcy

– Na początku mieliśmy trzy pomysły na prowadzenie firmy – mówi Piotr. – Studio fotograficzne, kawiarenkę szkolną i skarpetki. Zaczęliśmy liczyć, przygotowaliśmy biznesplan i skarpety wypadły najlepiej.

Skąd wzięli pieniądze na rozruch? Oczywiście zdobyli sami, sprzedając w szkole ciasta i napoje. Po trzech miesiącach, gdy uzbierali kapitał, zdecydowali się na inwestycje, czyli pierwsze produkcje skarpetek według swoich wzorów. Dogadali się ze szwalnią i wkrótce mieli na stanie pierwszą partię skarpetek z fikuśnymi wzorami. A te zrobiły w szkole furorę!

– Nastawiliśmy się na początku na młodzież. Naszą docelową grupą byli nastolatkowie – mówi Iga. – Gdy zaczęliśmy pokazywać się w różnych miejscach okazało się, że wzory naszych skarpetek bardzo się podobają. Sprzedawaliśmy kolejne partie produktu i zarobione pieniądze inwestowaliśmy w kolejne produkcje.

– W pewnym momencie Zielona Góra okazała się już dla nas za mała – dodaje Amadeusz. – Dlatego stworzyliśmy sklep internetowy. Szybko nawiązaliśmy kontakt z jedną z blogerek, która zapromowała nas na swoim instagramie. Dzięki temu w jedną noc sprzedaliśmy aż 250 par skarpetek.

Za sprawą internetu wyszli na cały świat. Sprzedali swój produkt klientom z Singapuru, Kanady czy Niemiec.

Wielkie WOW!

W finale konkursu były trzy konkurencje. Rozmowa kwalifikacyjna, prezentacja przedsiębiorstwa oraz zaprezentowanie stanowiska firmowego wraz z produktami. Tam można się było poczuć niczym w programie Dragon’s Den, gdzie rekiny biznesu oceniają oraz czasami promują debiutantów i adeptów biznesu.

– To nasza opiekunka, pani Ewa, zachęciła nas do założenia firmy w ramach konkursu i spróbowania sił – mówi Barbara. – W naszej szkole od wielu lat istnieje możliwość zakładania takich firm uczniowskich. Mogą to robić tylko uczniowie z klas pierwszych. Co miesiąc wysyłaliśmy w ramach konkursu raporty z działalności. Dopiero po ocenie raportu końcowego oraz po głosowaniu internautów komisja kwalifikowała 20 najlepszych firm do konkursu.

Łatwo nie było, bo konkurencja z całej Polski pokazała, że potrafi myśleć i tworzyć na wysokim poziomie. Zielonogórzanie okazali się jednak najbardziej innowacyjni i przebojowi. Ich firma So!Socks okazała się strzałem w dziesiątkę. Nazwa nie jest przypadkowa. Firma naprawdę zajmuje się… skarpetkami. Banalne? Być może, ale gdy zobaczymy jak te skarpetki wyglądają, to zrobimy wielkie WOW!

Podbiją Belgrad?

– Oprócz wygrania głównej nagrody otrzymaliśmy również nagrodę od FEDEKSU (potentata w branży kurierskiej przyp. red.) – przypomina Iga. – Dostaliśmy ją za innowacyjność, za wyjście z lokalnego rynku i przedsiębiorczość.

Co teraz? Jako triumfatorzy polskiej edycji konkursu, w nagrodę pojadą do Belgradu, gdzie będą reprezentować Polskę na konkursie europejskim.

– W dniach 16-19 lipca będziemy rywalizować z firmami z całej Europy – podkreśla Piotr. – Chcemy tam pokazać się z jak najlepszej strony. Pokażemy nasze pomysły, innowacyjność i coś czym trafiamy do naszych klientów, czyli możliwością zaprojektowania własnej skarpetki. U nas każdy może mieć swój niepowtarzalny wzór.

– Wiadomo, że jeśli ktoś chce zamówić jedną lub dwie pary, to nie będą to tanie skarpetki – „przestrzega” Iga. – Na początku i tak mieliśmy gorzej, bo szwalnia chciała, żebyśmy zamawiali po 800 par skarpetek. Znaleźliśmy jednak taką, która szyje nam mniejszą ilość.

„Zabawa” w firmę pokazała, że uczniowie „jedynki” sprawdzili się na tym polu i już dziś pojawiają się dla nich możliwości rozwoju w sektorze biznesowym. Z młodymi przedsiębiorcami rozmawiali niedawno przedstawiciele zielonogórskiego inkubatora przedsiębiorczości.

Być może za kilka lat, za sprawą obecnych uczniów „jedynki” pojawi się u nas nowa firma na miarę potentatów podobnych do cinkciarz.pl czy ADB. Kto wie…

DANIEL SAWICKI