ZIELONA GÓRA: Proces wyborczy. Kucharska Dziedzic wygrywa z prezydentem

Informacje News Box News Slider

Przez sześc godzin rozpatrywał zielonogórski Sąd Okręgowy sprawę w trybie wyborczym wniesioną przez kandydatkę na prezydenta Anitę Kucharską-Dziedzic przeciwko obecnemu prezydentowi. W finale sędzia Tomasz Biskup dosłownie rozniósł argumentację pełnomocnika Janusza Kubickiego. Gdy odczytywał wyrok prezydent wyglądał na załamanego. Przegrał to starcie z kretesem…

O co był proces wyborczy? Poszło przede wszystkim o słowa, które padły podczas debaty prezydenckiej w Radiu Zielona Góra, że przedszkola niepubliczne w pewnym sensie okradły rodziców dzieci, które uczą się w przedszkolach. Tak mocne słowa padły z ust Janusza Kubickiego, podczas rozmów na temat przedszkoli niepublicznych. Tymczasem w jednym z nich dyrektorem jest właśnie Kucharska-Dziedzic. Dlatego wniosła pozew w trybie wyborczym. – Już pojawiły się głosy, że coś ukradłam. Takie stwierdzenia pojawiają się na forach internetowych. Odnoszą się do mnie i do właścicieli przedszkoli. A nikt z nas niczego nie ukradł – mówiła Kucharska Dziedzic.

Wnioskodawczyni domagała się od prezydenta przeprosin i sprostowania informacji, natomiast pełnomocnik prezydenta, z uwagi na bezzasadność wniosku, wnosił o jego oddalenie.

Sąd bardzo wnikliwie zanalizował sprawę. W ciągu sześciu godzin przesłuchał strony i poddał analizie akta ze spraw dotyczących wypłaty zaległych pieniędzy przedszkolom niepublicznym. I to w rezultacie okazało się elementem przygwożdżającym prezydenta Kubickiego.

W rozstrzygnięciu sędzia Tomasz Biskup w pełni podzielił argumentację Kucharskiej-Dziedzic. Wszystkie argumenty zdaniem sądu przemawiają za jej racjami. W orzeczeniu sąd zakazał prezydentowi rozpowszechniania informacji na temat rzekomego zaoszczędzenia pieniędzy przez miasto Zielona Góra z dotacji dla przedszkoli niepublicznych oraz nieprawdziwych informacji sugerujących, że niepubliczne przedszkola które wygrały procesy z miastem okradły rodziców w mieście Zielona Góra.

Dodatkowo Janusz Kubicki musi sprostować na stronie Radia Zielona Góra informacje wskazane przez sąd.

Po ogłoszeniu wyroku Janusz Kubicki wraz z Filipem Gryko, Krzysztofem Sikorą i Dariuszem Rączką w pośpiechu opuścili salę rozpraw. Nikt nie chciał rozmawiać z dziennikarzami.

Bardzo rozmowna była z kolei Anita Kucharska-Dziedzic. – Przyszłam do polityki, aby przywrócić zasady i żebyśmy wzajemnie się szanowali dla dobra obywateli – powiedziała uradowana. – Byłam przekonana, że nie będzie innej decyzji sądu. Nie można w kampanii wyborczej stosować półprawd i nieprawd.

Wyrok nie jest prawomocny. Stronom przysługuje apelacja do Sądu Apelacyjnego w Poznaniu.

 

DANIEL SAWICKI

 

Podczas odczytywania wyroku prezydent Janusz Kubicki wyglądał na załamanego