ZIELONA GÓRA: Monitoring będzie do poprawki?

Informacje News Box News Slider

Zielonogórska lewica wytyka błędy przy tworzeniu monitoringu miejskiego. Członkowie SLD określają całą sprawę jako „Ślepota Wielkiego Brata”. Czy monitoring został „spartaczony”?

Politycy i samorządowcy SLD: Marcin Kęsy, Cezary Wysocki oraz specjalista w zakresie monitoringu wizyjnego Waldemar Fiałka na specjalnie zwołanej konferencji prasowe wskazywali, że obecnie utworzony monitoring nie spełnia wielu kryteriów profesjonalnego narzędzia w tym zakresie. Fiałka to specjalista w tej dziedzinie. Posiada wieloletni staż zawodowy. Wykonał wiele projektów dotyczących systemów monitorowania.

Przypomnijmy, że podczas wielkiego otwarcie systemu monitorowania miasta chwalono się, że zastosowana technologia będzie dawała możliwość rozpoznawania twarzy. Te technologia rodem z filmów science fiction rzeczywiście jest już w użyciu. Tyle tylko, że jak się okazuje, w Zielonej Górze, nie ma nawet namiastki tego systemu.

– Na 157 kamer, raptem dwie z nich rozpoznają twarz, kolejne cztery odczytują numery z tablic rejestracyjnych – podkreśla Waldemar Fiałka. –  Przynajmniej tak wynika z warunków kontraktu i PFU. Pytanie brzmi, do czego służą pozostałe kamery? Czy mają charakter fasadowy, chodzi tylko o upiększenie miasta, nic poza tym? Czy to są „czynne atrapy”?

Fiałka przeprowadził eksperyment polegający na sprawdzeniu skuteczności prewencyjnej monitoringu poprzez zaparkowanie rowerów w różnych częściach miasta w ubiegłym tygodniu. I co? Nic… już nie jest posiadaczem trzech rowerów. Eksperyment obywatelski był sprowokowany serią artykułów, które w bardzo pozytywnym świetle pokazywały, w rzeczywistości, niedopracowany system monitoringu.

To jednak nie wszystkie problemy jakie podnosi spec od monitoringu. Jak podkreśla Fiałka sprawa dotyczy aspektu prawnego. A ściślej mówiąc związana jest z ustawowym obowiązkiem gminy oznakowania nieruchomości będących pod nadzorem monitoringu.

– Miasto poszło na skróty. Nie wiadomo, czy z oszczędności, może z lenistwa. Zamiast oznaczać nieruchomości, tablicę informacyjną zamieściło na rogatkach miasta i w kilku wybranych miejscach na terenie miasta –wskazuje Fiałka. – Brak takiej informacji przy kamerach wzdłuż alei Niepodległości, ul. Westerplatte, czy na starówce. Kto jest administratorem zbieranych danych osobowych i gdzie można zwrócić się z wnioskiem o wyjaśnienia w jakim celu były zbierane lub z wnioskiem o ich usunięcie. Tego w centrum miasta się nie dowiemy. Musimy po tę wiedzę udać się na rogatki miasta.

Oczywiście wszystkie niedociągnięcia organizacyjne, prawne, czy problemy techniczne można poprawić. System monitorowania może być dostosowany do potrzeb miasta i spełniać cele przed nim postawione. Jednakże wymaga to przeprowadzenia zgodnie z metodyką badawczą analizy potrzeb i uwarunkowań zewnętrznych dla systemu.

(red)