ZIELONA GÓRA: Miasto nie zabezpiecza odpowiedniej ilości miejsc w żłobkach. Za chwilę będzie dramat!

Informacje News Bar News Box

Nowoczesna apeluje o zwiększenie ilość miejsc w żłobkach. – Od 12 lat sytuacja w żłobkach publicznych praktycznie nie zmienia się. Ostatnio mamy wyraźny wzrost liczby urodzeń i to pogarsza sytuację. Musimy ci z tym zrobić, bo będzie bardzo niedobrze – mówi Aleksandra Mrozek.

Mama dwójki chłopców Beata Łabęda ma ogromne doświadczenia w „walce” o miejsca w zielonogórskich żłobkach. Podkreśla, że kolejny raz jest rozczarowana sposobem prowadzenia naboru.

– Po raz pierwszy uczestniczyłam w naborze pięć lat temu. – mówi Łabęda. – Teraz zrobiłam to ponownie i niestety nic się nie zmieniło. Cały czas jest taki sam bałagan. Nikt w Zielonej Górze nie zwraca uwagi na to, że przybyło dzieci, a nadal mamy ledwie trzy żłobki. Przecież osoby mieszkające w byłej gminie też mają prawo składać wnioski do przedszkoli w mieście. Najbardziej zawiedziona jestem tym, że nie ma żadnej informacji ile było miejsc w żłobkach. Brakuje rzetelnej informacji i komunikacji z mieszkańcami. Miasto nie widzi, albo nie chce zauważyć, że brakuje miejsc w żłobkach. A nie każdego przecież stać, aby zapłacić blisko 700 zł miesięcznie.

Aleksandra Mrozek podkreśla, że mamy już zakończony nabór w żłobkach publicznych.

– Nie zostały do tego naboru zaproszone żłobki niepubliczne. – mówi Mrozek. – Nie otrzymały też zgody na uczestniczenie z naborze elektronicznym. A to jest dyskwalifikacja przedsiębiorców, którzy prowadzą żłobki i niewygoda dla rodziców.

Okazuje się, że zapotrzebowanie na miejsca jest ogromne. W żłobkach niepublicznych złożono 533 wnioski, a miejsc jest tam 135.

Dla rodzica koszt dziecka w żłobku niepublicznym waha się od 300 do 700 zł. Do tego dochodzi wyżywienie w granicach 10-12 zł dziennie. W publicznych wydamy na utrzymanie dziecka 300 zł. Więc różnica jest kolosalna.

– Widzimy możliwość rozwiązania tego problemu. Mamy ogromny budżet w wysokości miliarda złotych. Dlaczego więc miasto nie zrobiło niczego w kierunku opieki żłobkowej? – pyta retorycznie A. Mrozek. – Pieniądze, które miasto mogłoby przeznaczyć na żłobki mogłyby pochodzić np. z uporu miasta wynikającego niewłaściwego naliczania dotacji dla przedszkoli niepublicznych za przegrane procesy. Przypomnę, że w 2016 roku miasto wypłaciło blisko milion złotych samych odsetek, w listopadzie 2017 roku kolejny milion, a teraz zapłaci kolejne pieniądze. Z tych pieniędzy mogliśmy z powodzeniem wybudować żłobek.

Okazuje się, że mniejsze gminy w Lubuskiem radzą sobie znakomicie. Jak zaznacza A. Mrozek w Witnicy i Słońsku zabezpiecza się opiekę nad dziećmi i pomaga w ten sposób rodzinom.

– Gdyby nie żłobki niepubliczne u nas wyglądałoby to tragicznie – zaznacza Mrozek. – Obowiązkiem samorządu jest zabezpieczenie opieki dla dzieci w wieku przedszkolnym i żłobkowym. Każdy mieszkaniec byłej gminy może tutaj kierować swoje dziecko. Za chwilę tłok będzie jeszcze większy. Apeluje do miasta: zajmijcie się tym jak najszybciej.

Daniel Sawicki

Beata Łabęda i Aleksandra Mrozek wskazywały na ogromne problemy związane z brakiem miejsc w żłobkach