ZIELONA GÓRA: Ciąg dalszy afery w zielonogórskiej spółce miejskiej

Informacje News Box News Slider

Na ostatniej sesji rady miasta, w sprawach różnych chciał zabrać głos jeden z pracowników palmiarni. Miał, bo niestety musiał wrócić do pracy. Takie standardy, gdy ktoś niespodziewanie musi wrócić do swoich obowiązków, mimo że na coś się wcześniej umawiał są podobno standardem w tej firmie.

Mimo że takie tłumaczenia nie przemawiają do nas, musimy przyjąć je do wiadomości i opublikować. Ciekawe tylko co by się stało, gdyby pracownik nie odbierał telefonu, bo z jakiegoś powodu by nie mógł…?

Pracownik nie odczytał więc listu, który własnoręcznie podpisał, ale przekazał go jednemu z radnych. Radny Tomasz Nesterowicz korzystając ze swojego mandatu społecznego przeczytał list na sesji w ramach puli pytań zadawanych przez radnych.

Lektura listu jest bardzo ciekawa i stawia kolejne pytania, ale też odsłania kulisy niektórych działań po tragicznej śmierci głównej księgowej spółki. Pytanie brzmi, czy po takiej serii informacji i dowodów, ktoś jeszcze ma jakiekolwiek wątpliwości, po czyjej stronie leży wina i kogo powinna dotknąć kara…

Poniżej publikujemy jako pierwsi wystąpienie Tomasza Nesterowicza na sesji rady miasta, gdy odczytuje list pracownika palmiarni. Skąd je mamy? Tylko niezawisły sąd może nas zmusić do zwolnienia z tajemnicy dziennikarskiej.

DANIEL SAWICKI