ZIELONA GÓRA: Banery z twarzą radnego ozdobiły całe miasto. Czy to lans na dobroczynności?

Informacje News Box News Slider

Czy jeden z kandydatów poprzez dobroczynną imprezę swojego stowarzyszenia próbuje lansować się jako kandydat w wyborach do rady miasta? Z takim pytaniem i uwagą zwrócili się do nas nasi czytelnicy. Dostaliśmy kilka maili w tej sprawie.

Wybory idą pełna parą i kandydaci szukają wszelkich sposobów aby zaistnieć w publicznej przestrzeni. Każdy kombinuje jak może i szuka najlepszych rozwiązań. Ale część działań nie spodobało się naszym czytelnikom. Chodzi o banery reklamujące październikową imprezę charytatywną, a przy okazji promujące kandydata na radnego Grzegorza Hryniewicza. Stanęły w newralgicznych punktach miasta i można odnieść wrażenie, że są częścią akcji wyborczej. Stoją bowiem tuż obok materiałów wyborczych. Z wizerunkiem szefa stowarzyszenia wyglądają jak prawdziwy, podprogowy materiał wyborczy. Co prawda, nie mają symbolu komitetu wyborczego, ale zamierają to, co najważniejsze: imię i nazwisko oraz zdjęcie twarzy.

Zapytaliśmy Grzegorza Hryniewicza dlaczego tuż przed wyborami organizuje imprezę, która odbywała się zimą. – Co roku organizuję mnóstwo akcji, a wszystko co robię teraz jest odbierane jako wybory – powiedział Hryniewicz. – Obecnie mamy jubileusz i dlatego zdecydowałem się zrobić koncert w październiku. W grudniu oczywiście zrobimy wielką imprezę charytatywną. Nie chcemy tego po prostu łączyć. Nieważne, czy są wybory, czy ich nie ma, my cały czas prowadzimy swoją działalność.

Przypomnijmy, że wiosną tego roku kontrowersje wzbudziła inna akcja, podczas której na głównych skrzyżowaniach w całej Zielonej Górze stanęły banery zachęcające do przekazywania jednego procenta na jedno ze stowarzyszeń, którego prezesem jest radny z ugrupowania prezydenckiego Zielona Razem. Jak się okazało, opłata za ustawienie banerów reklamowych w kluczowych miejscach wniosła jedynie kilkadziesiąt złotych..

DANIEL SAWICKI