ZIELONA GÓRA: Awantura o izbę. Gorzów odbierze kluczowy urząd?

Informacje News Box News Slider

Po dwóch latach spokoju wraca sprawa zmiany siedziby Izby Administracji Skarbowej. Urząd w którym pracuje ponad 200 osób ma zakończyć swoją działalność w Zielonej Górze z dniem 1 stycznia 2019 roku. – To skandal – mówią pracownicy, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej, ale nie mogą. Nałożono embargo informacyjne.

Zabiegi wokół izby politycy z Gorzowa podjęli już w 2016 roku. Wówczas miało dojść do przeniesienia urzędu na północ regionu, ale parlamentarzyści PiS z południa oraz prezydent Janusz Kubicki wspólnie apelowali i przeciwstawiali się tej decyzji. I dopięli swego. Okazało się jednak, że na krótką metę.

Półprawdy i niedomówienia

Jak udało nam się dowiedzieć już w maju tego roku związki zawodowe zaniepokojone przeciekami z ministerstwa finansów, wysłały zapytanie w trybie dostępu do informacji publicznej, w sprawie przenosin Izby Administracji Skarbowej do Gorzowa Wlkp. W odpowiedzi dostali wymijającą odpowiedź, że trwają prace nad ustaleniem siedziby w woj. lubuskim. Odpowiedź jest tak lakoniczna, że daje mocno do myślenia. Wygląda tak, jak gdyby ktoś chciał coś ukryć, a na pewno przemilczeć pewne fakty.

Jak udało nam się dowiedzieć w urzędzie nastała atmosfera psychozy. Szefostwo jest na urlopie, a w roli przekaźników hiobowych wieści występują wyżsi urzędnicy. Z informacji, które do nas dotarły wynika, że w Zielonej Górze urząd ma zostać całkowicie zlikwidowany. Nie będzie nawet delegatury, bo nie przewidują tego wytyczne ministerialne.

– Niby na papierze jeszcze nic nie ma, ale pracownicy są wzywani przez swoich przełożonych i przedstawiana jest im sytuacja. Wprost mówi się o tym, że izba zostanie rozniesiona do Gorzowa – mówi nam jeden z pracowników IAS.

Co z Umową Paradyską?

Tymczasem wśród zielonogórskich polityków i samorządowców narasta opór. Radny Jacek Budziński podkreśla, że przeniesienie Izby Administracji Skarbowej z Zielonej Góry do Gorzowa Wlkp. to bardzo zły pomysł.

– Po pierwsze to w Zielonej Górze pracuje w niej blisko 200 specjalistów z odpowiednim wykształceniem i doświadczeniem. Nie wyobrażam sobie aby codziennie mieli dojeżdżać do Gorzowa. Po drugie to w Zielonej Górze mamy kierunki prawa i ekonomi, które są potrzebne do kształcenia pracowników IAS. Po trzecie to w południowej części województwa mieszka 2/3 mieszkańców i proporcjonalnie tyle samo spraw skarbowych jest tutaj prowadzonych. Po czwarte „Umowa Pardyska”, która legła u podstaw naszego województwa przewidywała lokalizację tego typu instytucji w naszym mieście. Niepotrzebnie rywalizacja zielonogórsko-gorzowska wkracza tam, gdzie nie powinna. Liczę, tak jak poprzednio, na interwencję parlamentarzystów PiS z południa w tej sprawie. Wtedy okazali się skuteczni i teraz też tego im życzę. – mówi zaniepokojony całą sytuacją Budziński.

Warto przypomnieć, że urząd ten znalazł się w Zielonej Górze właśnie na mocy wspomnianego przez Budzińskiego porozumienia paradyskiego. Sygnatariuszami tego porozumienia byli akuszerzy woj. lubuskiego. Wiele, spośród tych osób, do dziś funkcjonuje w polityce na szczeblu ogólnokrajowym i samorządowym.

Ciekawe, czy tym razem zasada „pacta sunt servanda” nie okaże się tylko pustosłowiem…

 

DANIEL SAWICKI