– Nie ma zgody na kolejny kurnik! – mówią stanowczo mieszkańcy Ochli. (relacja i galeria zdjęć)

Informacje News Box News Slider

W środę po raz kolejny doszło do spotkania mieszkańców Ochli, którzy protestują przeciw budowie kurników na 120 tysięcy niosek. Taka „fabryka” umiejscowiona w pobliżu domostw jaj to dramat dla ich zdrowia i życia. Na miejscu były lubuskie media. Dramatowi mieszkańców Ochli można jeszcze zapobiec. Na spotkanie nie przyszedł nikt z urzędu miasta. Szkoda. Była szansa na przedstawienie swoich racji…

Przypomnijmy. Prywatny inwestor chce budować kolejne kurniki na terenie Ochli. Mieszkańcy dowiedzieli się o tym zamiarze dopiero gdy sprawa pojawiła się na stronach miejskich. To wywołało zdecydowany protest. Uważają, że zostali oszukani, bo budując się bądź kupując dom w nowej części Ochli nikt nie informował ich o takiej możliwości.

Mieszkańcy doszukują się w całej inwestycji drugiego dna. Zastrzegają jednak, że w żadnym razie nie są przeciwnikami inwestora, który przecież chce rozwijać firmę, daje zatrudnienie i jest również ważnym elementem gospodarczego krajobrazu miasta.

Ale ich argumenty są mocne, a determinacja na tyle silna, że nie zamierzają odpuszczać. Przy okazji pojawiły sie liczne zarzuty, które wiele mówią o traktowaniu mieszkańców przez urzędy. Brak odpowiedzi na pisma i zbywanie mieszkańców z uśmiechem na twarzy to codzienność w urzędach.

Paweł Towpik podkreślił, że cała sprawa zaczęła się prawie 40 lat temu, bo w 1979 roku. Teczka z dokumentami może budzić podziw, ale też dziwi, dlaczego tak długo trzeba walczyć o normalność.

– Wmawia się ludziom, że nie można zmierzyć odoru. A to bzdura. Oczywiste jest, że można go zmierzyć – zaznaczył Paweł Towpik. – Dlaczego gmina prze tyle lat nie stworzyła planu zagospodarowania dla tego terenu, gdzie jest teren inwestycyjny? Jak można teraz wydać zgodę na budowę czegoś takiego? Najgorsze jest ignorowanie mieszkańców. Gdy składałem wniosek w innej sprawie, musiałem ponowic pismo i dostałem odpowiedź dopiero po czterech miesiącach.

– Nie można sobie czegoś hodować bez zgody mieszkańców nie biorąc pod uwagę tego jak ta inwestycje będzie oddziaływać na mieszkańców – mówiła Anita Kucharska Dziedzic. – Nie chodzi nam tylko o smród, który tutaj będzie, ale też o choroby, ujęcie wody i mnóstwo innych rzeczy, który podnosimy w naszym proteście do urzędu miasta.

Sołtys Ochli poinformował, że zgodnie z przepisami wywiesił informacje z urzędu miasta na tablicy ogłoszeniowej. Sęk w tym, że mieszkańcy osiedla nic nie wiedzieli o takim trybie postępowania. Zdecydowana większość to byli zielonogórzanie, którzy wyprowadzili się po prostu poza miasto. Dla nich szukanie ogłoszeń na tablicy przy sali wiejskiej to nieporozumienie. W epoce internetu zwykłe wywieszki przegrywają z postępem.

Mieszkańcy wspominali, że gdy debatowano na temat połączenia miasta z gminą, w Łączniku Zielonogórskim pojawiła się informacja, iż na terenie byłej gminy będą budowane jedynie osiedla domków jednorodzinnych.

– To osiedle nazywa się Ostoja. A jeśli tak, to chcemy tu żyć bez takich niespodzianek jak kurniki. To ma być ostoja spokoju i życia. Dzisiaj widać, że nikt nas nie szanuje i robi się z nas osoby które nie myślą i nie potrafią nawet o coś zapytać. A tak nie jest. Jest nas bardzo wiele osób. Nie odpuścimy – twierdzą mieszkańcy.

W całej sprawie zastanawiać może fakt, że w czasie gdy gmina była oddzielna jednostką samorządu terytorialnego, wójt potrafił zatrzymać budowę kurników. Gdy gmina znalazła się w mieście od razu jest zgoda. Upatrują w tym nieczyste zagrania urzędników, a nawet korupcję. Chociaż na tak poważny zarzut argumentów na razie brak.

W czwartek na antenie Radia Zielona Góra do sprawy ma odnieść się prezydent Zielonej Góry Janusz Kubicki.

O sprawie szeroko mówiło Radio Zielona Góra. Audycji można posłuchać TUTAJ

DANIEL SAWICKI