ŻAGAŃ: „Pojebane miasto” i „wkurwienie” według burmistrza Marchewki, czyli kolejne smsy burmistrza.

Informacje Inne News Box News Slider

To może być szok dla tych wszystkich, którzy znają swojego burmistrza w Żaganiu. Oto okazuje się, że smsy o których pisaliśmy kilka miesięcy temu to mały „miki” w porównaniu do tego, do czego jest zdolny Daniel Marchewka – burmistrz Żagania.

Tym razem pan burmistrz przeszedł samego siebie. Poniosły go nerwy i w znany sobie sposób zaczął wypisywać do jednej z zacnych pań, która od lat zajmuje się działalnością społeczną i charytatywną, wiadomości, które bardzo ją oburzyły. I słusznie, bo poziom tych smsów był delikatnie mówiąc niestosowny.

Jako pierwsza informacje n Aten temat podała „Gazeta Lokalna” z Żagania. Oto bowiem pan Marchewka zaczął w sposób bardzo nieelegancki spoufalać się z działaczką społeczną, a następnie przeszedł do słownej ofensywy. I tutaj kończy się elegancja, a zaczyna prostactwo i zwykłe chamstwo. Widać przy tym brak poważania dla miasta, którego burmistrzem jest Daniel Marchewka i można odnieść wrażenie, że urzędowanie na burmistrzowskim stołku to dla niego, z uwagi na masę obowiązków, ogromna udręka.

Daniel Marchewka użył w swoim smsie słowa „pojebany Żagań”. Cokolwiek miało to oznaczać chluby mu nie przynosi i chyba poddaje pod wątpliwość jego możliwości radzenia sobie ze stresem w trudnych sytuacjach.

Ale to nie koniec słownych „zmagań” pana Marchewki. Kolejny kwiatek z jego twórczości to zdanie „Nie warto się tak wkurwiać”. Oczywiście każdy ma prawo do tak zwanego marchewkowego „wkurwienia”, ale ludzi na poziomie od prostaków odróżnia właśnie sposób artykułowania i przedstawiania swoich emocji. A brak tego mechanizmu może już świadczyć o jakiejś przypadłości.

Rozumiemy, że pan Marchewka może być zdenerwowany, szczególnie po ostatnim przegranym procesie wyborczym z jednym z dziennikarzy Radia Zachód. Własna słabość potrafi bowiem bardzo zaboleć…

Warto się jednak chyba zastanowić nad tym, kto doradza panu burmistrzowi w takich działaniach. Czyżby jakiś prawnik, który w swoim nagłym oświeceniu uznał, że wie więcej niż stanowią przepisy prawa? Jeśli tak, to jest to po prostu dramat. Taki prawnik powinien chyba stracić prawo wykonywania zawodu, bo może się okazać, że specjalnie namawia kogoś do wstępowania na drogę sądową, aby skasować tylko swoje honorarium. Bo przecież nawet dziecko wie, że ta sprawa była przegrana, a wspomniany prawnik potrafi przegrać wszystko. Nawet wygrany proces…

Ale jest to też powód do zmiany sposobu myślenia o mieście, nie jako o prywatnym folwarku ale o jako wspólnocie społecznej i samorządowej, która powinna stanowić swoisty papierek lakmusowy dla oceny zachowań samorządowców. Jeśli bowiem taka kontrola zostanie zaburzona to pojawiają się jednostki i grupy osób, które stanowią swoistą szarańczę, która dokonuje skoku na samorząd. Oby Żagań był od nich wolny.

 

(ds)

 

 

1 thought on “ŻAGAŃ: „Pojebane miasto” i „wkurwienie” według burmistrza Marchewki, czyli kolejne smsy burmistrza.

  1. Przecież taki stołek stracić, tyle kasy, niejednokrotnie nieczyste, a może jak coś wyjdzie , można pójść za żelazne drzwi jak sp Martynowicz z Urzędu gminy. To nie dziw, że jest wkurzony, a do tego jeszcze rudy to nic dziwnego.Anna

Comments are closed.