ŻAGAŃ: Z pana konfident i sprzedawczyk – pisze burmistrz do radnego

Informacje Inne News Bar News Slider

Rzadko piszemy o tym, co dzieje się w innych samorządach, ale obok tak trywialnych zachowań i patologii, które trawią Żagań, nie można przejść obojętnie. Oto okazuje się, że osoby ze szczytów oligarchicznej władzy mają na koncie sprawy sądowe i udowodnione winy. Natomiast burmistrz posuwa się do wysyłania wiadomości sms, w których obraża rozmówcę. Ktoś spyta: tragifarsa? Nie. To żagańskie „elity”.

Kilka dni temu dotarły do nas wiadomości, które w Żaganiu stanowią od dawna swoistą tajemnicę poliszynela. Burmistrz tego miasta Daniel Marchewka, wywodzący się z Platformy Obywatelskiej, jest tak gorliwym pisarzem smsów, że nie może sobie odpuścić atakowania w nich radnych i innych osób, niekoniecznie publicznych.

Jak udało nam się dowiedzieć, w jednym z smsów Marchewka nazwał pewnego radnego konfidentem i sprzedawczykiem. Tylko dlatego, że ten celnie punktuje go na sesjach i wytyka błędy w zarządzaniu miastem. A te niemal same wpadają radnemu w ręce. Jak twierdzi radny, wcale nie musi się naszukać, aby punktować fatalnego burmistrza. O sprawie napisały wcześniej lokalne media i zrobiła się z tego niezła afera. Teraz interesuje się tym dziennik FAKT i telewizja TVN.

Pierdzące leszcze i szmaty

Smsy z ciekawą korespondencją to, jak widać, specjalność burmistrza Marchewki. Udało nam się dotrzeć do korespondencji, którą również wcześniej ujawniły już lokalne media za sprawą jednego z mieszkańców Żagania. Ich treść poraża. Oto bowiem padają w nich słowa o typu „pierdzące leszcze” i „szmaty” odnoszące się do osób, które są oponentami burmistrza. Niewybredne sformułowania dotyczą też byłego burmistrza Sławomira Kowala i byłego szefa spółki MPOiRD Andrzeja Katarzyńca.

Wiemy, że skandaliczne słowa nie pozostają bez echa. Burmistrz Marchewka znany jest ze swoich wybryków w szeregach Platformy i nie ma co liczyć, że znajdzie się na jej listach w najbliższych wyborach. Jak udało nam się dowiedzieć, członkowie PO chcą się od niego trzymać jak najdalej i mają już innego kandydata na burmistrza. Jak mówią w kuluarach, każdy kandydat będzie lepszy, niż obecny włodarz. Dlatego Marchewka ze swoimi kompanami założył stowarzyszenie, które ma wynieść go ponownie na szczyty władzy w Żaganiu. Czy się to uda? Jak zauważa jeden z radnych, który sprzyja obecnym władzom, szanse są już raczej iluzoryczne.

Trupy czekają w szafach?

Co ciekawe, od jakiegoś czasu w urzędzie robi się podobno coraz bardziej gorąco. A to dlatego, że zaczynają wyciekać z niego informacje. Wydaje się, że urzędnicy po prostu zaczynają mówić w swoich środowiskach więcej niż dotąd.

Gdy dojdzie do zmiany władzy może się okazać, że ilość przysłowiowych „trupów” jakie wyjdą z szaf będzie nie do ogarnięcia. Audyt pokaże, co działo się przez ostatnie lata i w jaki sposób należy rozliczyć poprzednie władze. Nie obejdzie się zapewne bez zgłoszeń do CBA. Na razie jednak urzędnicy robią w wielu przypadkach dobrą minę do złej gry.

Ale to nie koniec niespodzianek. Co ciekawe, osobą odpowiedzialną za politykę informacyjną w Żaganiu jest niewiasta, która musiała już przepraszać za swoje nieprawdziwe słowa, publikowane w mediach. Przypomnijmy, że była kiedyś dziennikarką poczytnego dziennika z woj. lubuskiego, a nawet jednego z największych tygodników. Dziś obie redakcje raczej nie chciałyby przyznawać się do mariażu z tą osobą.

Za jej przeprosinami z reguły szła też do zapłacenia spora kasa. Swoją drogą ciekawe, że właśnie tego typu osoba została zaangażowana do pracy w urzędzie burmistrza lubującego się w smsach.

Dyrektor hejter

To jednak nie koniec dziwnych przypadków trapiących żagański samorząd. Oto pan dyrektor Zbigniew Białkowski, szef Departamentu Infrastruktury i Oświaty w magistracie, w przeszłości pozwalał sobie na niewybredne stwierdzenia wobec swoich oponentów na prowadzonej przez siebie stronie internetowej.

Białkowski to postać dość mroczna i przedziwna. Wina za atakowanie oponentów została mu bezwzględnie udowodniona. Stał się więc w Żaganiu symbolem internetowego hejtu. Ale nie przeszkodziło mu to w objęciu u burmistrza Żagania intratnego stanowiska. Ciekawe tylko, co na to rodzice dzieci uczęszczających do żagańskich szkół. Czy wiedzą o niechlubnej przeszłości dyrektora Departamentu Infrastruktury i Oświaty oraz o jego problemach? Z pewnością gdyby wiedzieli nie byliby bierni w tej sprawie.

Jesteśmy w posiadaniu kopii pewnego wyroku. Udostępnimy go wszystkim zainteresowanym.

Pięć stów piechotą nie chodzi

To nie koniec żagańskich przypadków. Zanim jednak przejdziemy do sprawy, warto się zastanowić, czy chwalenie się znajomością z wiceministrem Patrykiem Jakim i studia na jednej uczelni rzeczywiście mogą być wartością dodaną w niektórych sytuacjach. Oczywiście Jaki jest w tym przypadku niczym „żona Cezara”, czyli poza wszelkim podejrzeniem, ale pytanie brzmi, czy chciałby zadawać się z klientem, który podprowadził z pewnego urzędu 500 zł i na karku miał prokuraturę. A ta ściga wszelkie tego typu przestępstwa ze szczególną bezwzględnością. I dobrze, bo złodziei trzeba eliminować z życia społecznego.

O kogo chodzi? O pana radnego powiatowego Tomasza Kwarcińskiego, który, jak opisywały żagańskie media wziął zaliczkę na wyjazd do warszawy na samochód i ruszył żwawo w drogę. Tyle tylko, że nie ma prawa jazdy… Więc ruszyć autem nie mógł. Ale mógł go przecież ktoś zawieźć. Gdy zaczęto wchodzić w szczegóły okazało się, że pięć stów piechotą nie chodzi i cała sprawa właściwie rozeszła się o tę kuriozalną kwotę. Radny kasę przyjął, a potem oddał, a sprawa w sądzie jest do dziś. Prokurator ścigał go z pełną bezwzględnością. I doprowadził na ławę oskarżonych…

Dalecy jesteśmy od osądzania kogokolwiek, bo od tego są sądy. Pytanie jednak brzmi czy ktoś taki powinien uczestniczyć w życiu społeczno-politycznym i pracować na rzecz samorządu. Bo skoro podprowadza z niego 500 zł, to co będzie gdy pojawią się większe możliwości… Wolimy nawet nie myśleć.

To tylko mały wycinek materiałów, które docierają do nas z Żagania, Wkrótce opublikujemy pozostałe. Mamy nadzieję, że Państwa zainteresują.

(red)

Poniżej publikujemy informacje na temat „żagańskich przypadków”