WIOŚ dojrzał do pucharu!

Informacje News Bar News Box

Każdego dnia pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska – popularnego WIOŚ, pełnią służbę na rzecz ochrony środowiska na terenie województwa lubuskiego. To na nich spoczywa obowiązek kontroli jakości powietrza, wody i gleby – czy to na prośbę mieszkańców, czy też w ramach państwowego monitoringu środowiska bądź interwencji.

To także grupa specjalistów, których od osiemnastu lat połączyło jedno – piłka nożna. Choć grają ze sobą praktycznie od początku, to wiele lat musiało upłynąć, zanim sięgnęli po najwyższe trofeum – puchar mistrzów w Mistrzostwach Polski Pracowników WIOŚ w Halowej Piłce Nożnej. W zespole było wielu graczy – nie wszyscy pracują dalej we WIOŚ – lecz charakter drużyny się nie zmienił. Charakter, który wiele mówi o „chłopakach”, zaciętość w piłce i fair-play w życiu, czego przejawem jest brak animozji gorzowsko-zielonogórskiej (dwóch zawodników jest pracownikami Delegatury w Gorzowie Wlkp.). W ciągu ostatnich lat bywali blisko – II miejsce, III miejsce (2 razy), kilka razy tuż za podium, lecz jak mówią: nic tak nie cieszy, jak wygrana! Ten historyczny moment dla lubuskiego WIOŚ miał miejsce podczas XXXII-ego turnieju pracowników WIOŚ w Kielcach w dniach 20 -23 czerwca – praktycznie na osiemnastą rocznicę występów. Niektórzy stracili włosy, inni zostali już ojcami, a jeden nawet dziadkiem. Jak każdy sukces, tak i ten ma wielu ojców, a są nimi: Remigiusz Bisak (wybrany najlepszym graczem turnieju), Grzegorz Błaszkiewicz, Marcin Drabkowski, Stanisław Jaskólski, Dariusz Kycia, Paweł Popko, Przemysław Radczyc, Sławomir Rubacha, Leszek Rumieniecki, Wojciech Urbanowicz.

To właśnie oni spotykali się i oddawali swojej pasji z własnej inicjatywy i środków. Hektolitry potu, liczne siniaki, a i poważne kontuzje się pojawiały – tak można opisać przygody naszych lokalnych gladiatorów.

Jak każda drużyna, także i ta posiada wiernych kibiców, którzy co roku podążają za zawodnikami od morza (Dziwnówek) po Bieszczady (Solina) – bez względu na wynik, zawsze z nimi. Panowie, można rzec tylko jedno „JESZCZE JEDEN, JESZCZE JEDEN!”.

(red)