SZPROTAWA: Są już trzy zatrzymania. Ciąg dalszy sprawy burmistrza Mirosława G.

Informacje News Bar News Box News Slider

Kilka milionów złotych długów, przyjęcie kontrolowanej przez CBA łapówki w kwocie 500 tysięcy złotych w zamian za załatwienie spraw i sprzedaż gruntów oraz szerokie powiązania sięgające osób z byłego urzędu melioracji i urządzeń wodnych. Tak wygląda na dziś sprawa Mirosława G., który dwa dni temu został zatrzymany przez agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego i wyprowadzony z urzędu gminy z Szprotawie.

Nasze informacje, które przedstawiliśmy dwa dni temu znajdują powoli potwierdzenie w kolejnych czynnościach CBA. Oprócz Mirosława G. zostały zatrzymane kolejne dwie osoby. Jak udało nam się nieoficjalnie ustalić, jedna z nich powołując się na wpływy, miała chęć na przyjęcie 200 tysięcy złotych łapówki w zamian za załatwienie spraw w jednym z urzędów centralnych.

W Szprotawie panuje niepokój. Mirosław G. nie miał zastępcy i jeśli zostanie aresztowany na 3 miesiące, w urzędzie przez jakiś czas może panować bezkrólewie.

Zielonogórski adwokat Adam Urbaniak wyjaśnia, że w takim przypadku przepisy jednoznacznie wskazują, jakie działania musi podjąć przedstawiciel władz centralnych czyli wojewoda. – Procedura wygląda w ten sposób, że wojewoda musi zwrócić się z wnioskiem do właściwego ministra i przedstawić mu kandydata na komisarza gminy – informuje Adam Urbaniak. – Następnie minister przedstawia wniosek Prezesowi Rady Ministrów, który podejmuje decyzję o powołaniu komisarza.

Należy więc spodziewać się, że ciągu najbliższych dni premier Mateusz Morawiecki powoła komisarza gminy w Szprotawie.

To jednak nie koniec wątków w tej bulwersującej sprawie. Okazuje się, że kilka osób blisko związanych z Mirosławem G., po jego zatrzymaniu zapadło się pod ziemię. Przewodniczący Rady Gminy nie dobiera telefonów, a osoby robiące dotąd interesy z burmistrzem raczej nie są skore do rozmów. Wszyscy obawiają się, że Mirosław G. zacznie sypać szprotawski układ.

Macki korupcyjnej pajęczyny, która oplotła szprotawski samorząd sięgają aż do byłego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych. Jak udało nam się ustalić Mirosław G. pracował kiedyś w tym urzędzie, będąc likwidatorem majątku tej jednostki. Wtedy też wokół niego zaczęły pojawiać się osoby, które mimo że nie należą do PSL stały się jego gorącymi stronnikami, a po objęciu przez Mirosława G. funkcji burmistrza, robiły z nim interesy.

Do sprawy będziemy wracać na bieżąco.