Szpitalna przepychanka

Informacje News Bar News Slider

Informacja o mianowaniu Marka Działoszyńskiego szefem szpitala w Zielonej Górze wzbudziła sporo emocji. W pierwszej chwili wydawało się, że to iście „kosmiczna nominacja”. Ale czy na pewno?

Działoszyński anonimowy na Ziemi Lubuskiej nie jest. Zawodowo wywodzi się z powiatu międzyrzeckiego. Pracował w komendzie w Międzyrzeczu i na komisariacie Skwierzynie. Jego kariera w policji jest wręcz modelowa. Rozpoczął ją w 1985 roku na najniższym szczeblu w tej formacji mundurowej. Potem, w dalszych latach, awansował na kolejne stanowiska. Zajmował funkcję szefa Biura Spraw Wewnętrznych, aż doszedł do stanowiska komendanta wojewódzkiego w Łodzi.

Za czasów rządów Platformy Obywatelskiej, w styczniu 2012 roku, został mianowany Komendantem Głównym Policji. Przez trzy lata dzierżył ster szefa polskiej policji. Ale, jak widać, zażyłość z niektórymi politykami z PO trwa do dziś.

Dlaczego tylko z niektórymi? Nie trudno wywnioskować, że pojawienie się Działoszyńskiego w zielonogórskim szpitalu uniwersyteckim jest wynikiem zatargów i wewnętrznej „wojny” w Platformie. Jego usadowienie na tak ważnym stanowisku nie jest niczym innym jak tylko elementem „wypychania” marszałek Elżbiety Polak z należnych jej dotąd miejsc i patrymoniów.

Jak głosi wieść obiegowa, kadencja 2014-2018 może być dla marszałek Polak ostatnią marszałkowską. Na ten intratny i prestiżowy stołek, o ile Platforma będzie jeszcze w grze, czyha ekipa, która jest znacznie bliżej ucha Grzegorza Schetyny. Elżbieta Polak jest jednoznacznie utożsamiana z poprzednią baronową PO Bożenną Bukiewcz. Dlatego ostra przepychanka już się zaczęła.

Nie ma co ukrywać, że jedną z prominentnych osób lubuskiej PO, która jest w bardzo dobrej komitywie z szefem Platformy, jest obecny starosta słubicki Marcin Jabłoński.

Pomimo, że dziś Jabłoński nie stoi w pierwszej lidze lubuskiej PO, to dzięki swoim koneksjom nadal ma wpływ na pewne decyzje. I ma coś, czego nie posiada nawet pełniący obowiązki szefa lubuskich struktur tej partii Waldemar Sługocki. Ma bezpośrednie „łącze” ze Schetyną…

Jabłoński doskonale zna się z Działoszyńskim z czasów, gdy ten piastował funkcję wiceministra MSWiA. Pod nadzorem Jabłońskiego znalazła się wtedy m.in. policja i obaj panowie szybko znaleźli wspólny język.

Doskonała komitywa spowodowała, że koledzy z byłych najwyższych stołków w strukturze państwa, nie zostawiają siebie w potrzebie. Dla Jabłońskiego wprowadzenie Działoszyńskiego do szpitala, to element rozpychania się i zajmowania pól koniecznych do przejęcia władzy w PO, a po przyszłorocznych wyborach samorządowych objęcia funkcji marszałka, a w najgorszym razie w zarządzie województwa. Jako były marszałek, wojewoda, i wiceminister, Jabłoński miałby również poważne szanse na znalezienie się na wysokim miejscu na liście do parlamentu. Wydaje się więc, że ci, którzy postawili na nim krzyżyk mogą się bardzo zdziwić. Jego gwiazda lada moment może zacząć zaświecić ze zdwojoną siłą.

Co ciekawe, po ogłoszeniu że szefem szpitala zostaje Działoszyński, marszałek Polak gdzie tylko może powtarza, żeSamorząd jest przyjacielem szpitala. Pomagał i nadal będzie pomagać”.

To słowa ważne i bardzo potrzebne. Tyle tylko, że polityka uczy, iż „czym mniej słów tym lepiej”. O oczywistościach po prostu się nie mówi. Czy więcej słów, tym mniejsza ich wiarygodność…

DANIEL SAWICKI