Z RATUSZA: Szpitalny egzamin

Felietony News Box News Slider

Nie ma ważniejszej inwestycji w Zielonej Górze niż budowa nowego szpitala. Większość z nas może nigdy nie skorzystać z Planetarium, ścieżek rowerowych, czy sławetnej wieży widokowej, jednak każdy będzie zmuszony skorzystać ze szpitala. Jego budowa nie jest fanaberią a konieczną inwestycją w naszą przyszłość. Merytorycznie poza wszelką dyskusją jest potrzeba jego budowy, jednak to nie argumenty merytoryczne będą decydowały o jego powstaniu a polityka. To polityka jest największym sprzymierzeńcem, ale i wrogiem idei budowy szpitala.

Artur Łukasiewicz ma rację pisząc, że gdyby nie zbliżające się wybory samorządowe, to temat budowy szpitala nie pojawiłby się w narracji lokalnych polityków. Kiedy sejmik województwa debatował nad przyszłością szpitala, nasi parlamentarzyści, ale także prezydent miasta nawet się nie zająknął o innym scenariuszu dla szpitala niż ten przedstawiany przez jego ówczesnego „sojusznika” Platformę Obywatelską. To ostatnim wyborom parlamentarnym zawdzięczamy, że w ramach obietnic przedwyborczych PO przedstawiło ideę stworzenia Wydziału Medycznego na Uniwersytecie Zielonogórskim i przekształcenie Szpitala Wojewódzkiego w Szpital Uniwersytecki. Miało to służyć „zwiększeniu ilości lekarzy i ich dostępności w woj. Lubuskim”. Do dzisiaj nie wiem jak ma wyglądać mechanizm tego „zwiększania”, bo jeśli nie będzie polegał na podnoszeniu wynagrodzeń i tworzeniu nowych etatów lekarskich, to pozostanie jedynie stopy absolwentów Wydziału Medycznego przybijać gwoździami do podłóg jednostek służby zdrowia w naszym województwie. Uniwersytet borykający się z problemami finasowymi, wyprzedający swój majątek, czego ofiarą padło Wzgórze Braniborskie, miał poprowadzić Szpital wymagający z biegiem lat coraz większej ilości remontów i stworzyć Wydział Medyczny, o którym od początku było wiadomo, że będzie deficytowy. Dofinansowywanie UZ należy już traktować jako normę. Najprawdopodobniej pierwsze poważniejsze problemy UZ pojawią się za około dwa, trzy lata, kiedy budżety samorządowe nie będą już napompowane pieniędzmi unijnymi i pozostaną im kredyty do spłaty.Wciągnięcie na sztandary wyborcze hasła budowy szpitala może być przepustką do reelekcji Posła Materny i prezydenta Kubickiego którego nadzieja, że wieża widokowa da mu kolejną kadencję odeszła w niebyt. Jego zaangażowanie w inicjatywę posła Materny pozwala mu nie tylko „podpiąc się” pod wzniosłą ideę ale również dogryżć Pani Marszałek Polak, dla której zgoda na budowę nowego szpitala w Zielonej Górze może być gwoździem do trumny Jej funkcjonowania w polityce jako Marszałek województwa.

Taka inwestycja w Zielonej Górze zaburzy kruchą równowagę pomiędzy dwoma stolicami województwa i wzbudzi opór nie tylko w Gorzowie Wlkp., ale także w innych miejscowościach, gdzie włodarze swoją popularność budują poprzez wydawanie środków unijnych i realizację inwestycji z udziałem województwa. Pojawi się pytanie; Jeżeli w Zielonej Górze to dlaczego nie u nas? Opór ten może być podstawą do przetasowania układu sił w Sejmiku i w konsekwencji odwołania Pani Polak z funkcji Marszałka. Koszt budowy szpitala i jego wyposażenie wyniesie od 850 mln do 1 milarda złotych, tak więc gorzowscy politycy będą mieli „używanie”. Nie będzie miało znaczenia, że przez lata w szpital gorzowski pompowano z kasy województwa miliony traktująć przy tym szpital w Zielonej Górze po macoszemu. Oczywistym jest, że bez współpracy wszystkich zielonogórskich sił politycznych szpital nie powstanie. Budowa szpitala jest dla naszej lokalnej klasy politycznej egzaminem dojrzałości, który wyraźnie pokaże, czy potrafimy patrzeć dalej niż własny interes i wygranie najbliższych wyborów. Ja mam zamiar zrobić wszystko, żeby w Zielonej Górze powstał nowy szpital, nawet jeśli zapłacę za niego przegraną w wyborach na fotel prezydenta miasta, bo „Łącznik Zielonogórski” będzie rozpisywał się jak to prezydent Kubicki chce budować szpital. Dla budowy szpitala jestem skłonny iść ramię w ramię z politykami PiS, PO, nawet z prezydentem Kubickim. W życiu są rzeczy ważniejsze niż kariera polityczna. Za kilkanaście lat nikt nie będzie pamiętał nas, naszych politycznych walk, za to stał będzie szpital.

TOMASZ NESTEROWICZ

Radny Rady Miasta

Zielona Góra