Z RATUSZA: Powyborcze remanenty

Felietony News Bar News Box

Ostatnia sesja rady miasta zaowocowała wprowadzeniem uchwał, których nie można było ruszyć przez miesiące i lata. Dwa długie lata czekałem na wprowadzenie uchwały o in vitro. Prawie rok czekałem na przystąpienie do opracowania Studium dla Zielonej Góry. Kilka miesięcy leżał mój pomysł wprowadzenia regulacji w proces rewaloryzacji wynagrodzeń pracowników miejskich. Wszystko to „przeszło” na ostatniej, powyborczej sesji. Ciekawe, dlaczego nie można było ich uchwalić wcześniej? Chyba dlatego, że to ja byłem ich pomysłodawcą.

Rozpoczyna się nowa, pięcioletnia kadencja samorządowa. Nie trzeba być prorokiem, aby przewidzieć, jak będzie wyglądać. Zapewne czeka nas powtórka z rozpoczęcia poprzedniej kadencji, czyli pojawią się plany zagospodarowania przestrzennego niezgodne z wolą mieszkańców, wyrosną bloki tam, gdzie ich miało nie być. Zwolnieni zostaną pracownicy miejscy, którzy nie dorastają do wizji jaśnie nam panującego. Będą listy mieszkańców do prezydenta i radnych, będą protesty. Nie odniosą żadnego skutku. Już bez znaczenia jest to, kiedy zakończą się i czy zakończą się rozgrzebane przed wyborami budowy. Nie jest już ważne, czy budowy zostaną odebrane i ile razy będą poprawiane. Dokonując wyboru władz miasta z jednej strony zaakceptowaliśmy to co działo się przez ostatnie cztery lata, z drugiej daliśmy przyzwolenie do podobnych działań przez następne pięć lat. Przed wyborami Dom Samotnej Matki, kobiety tam mieszkające i wolontariusze zbierali kasztany i plastikowe nakrętki, aby zdobyć pieniądze na działalność. Miasto jakoś nie mogło pomóc, podobno nie miało pieniędzy. Po wyborach prezydent powiedział, że włączy Dom Samotnej Matki do jednostek miejskich. Twierdzi, że będzie łatwiej z pieniędzmi. Moim zdaniem jednak głównym celem nie jest chęć pomocy samotnym matkom, a zamknięcie stowarzyszenia, które przez trzydzieści lat prowadziło Dom Samotnej Matki, stowarzyszenia w którym działają osoby nie wahające się stawać w obronie interesów kobiet, nawet wbrew woli prezydenta. Dom stanie się „miejski” i prowadzony będzie przez urzędników. Za kilka miesięcy dowiemy się, że dla dobra kobiet i dzieci trzeba je przenieść z ulicy Piaskowej do innej, „lepszej” lokalizacji. Po następnych kilku miesiącach okaże się, że budynek po Domu Samotnej Matki nie jest potrzebny miastu. Może kupi go jakiś znajomy deweloper. Może radni posłuszni poleceniom uchwalą nowy plan dla tego terenu, żeby mógł tam powstać blok. O matkach już wszyscy zdążą zapomnieć, o ile kiedykolwiek pamiętali.

TOMASZ NESTEROWICZ

Radny Rady Miasta

Zielona Góra

(SLD)