Z RATUSZA: Pomnik naszej historii

Felietony News Box News Slider

Moje podejście do zmian nazw ulic jest identyczne jak do pomysłów niszczenia, czy przebudowy Pomnika Bohaterów. 1 września 1939 roku wyrwał moich dziadków i ich rodziny z dotychczasowego życia i rzucił w wojenne wiry, które ostatecznie rozrzuciły ich po całym świecie, od Syberii po Australię, a moich dziadków wyrzuciły w Zielonej Górze. Rodzina ze strony mojego ojca zamieszkiwała tereny dawnych Kresów Wschodnich, obecnie leżące w granicach Białorusi.

Okupacja sowiecka dla tej części z nich, którzy pracowali w polskiej administracji, lub pełnili funkcje w Lasach Państwowych oznaczała pewny wywóz na Syberię. Wywieziono ich w różnych transportach, w różne części ZSRR. Tworzenie Armii Polskiej na terenie ZSRR dało im szansę ucieczki ze straszliwych warunków życia na Syberii i do walki o Polskę. Mój wuj, Piotr Rzeczycki, wstąpił do Armii Andersa pozostawiając na Syberii swoją żonę Marysię i grób jedynego syna, Tomasza. Jako żołnierz dywizji pancernej Maczka przeszedł cały jej szlak bojowy, w tym Monte Casino.

Mój dziadek, Wiktor Nesterowicz, dowiedział się o tworzeniu Armii Polskiej na tyle późno, że dotarł do miejsca werbunku w momencie tworzenia Armii Berlinga. Walczył pod Lenino, gdzie po raz pierwszy raz został zasypany w okopie przez niemiecki czołg. Czołgi niemieckie zasypały go w okopach jeszcze dwukrotnie. Ostatecznie został kawalerzystą w 1 Warszawskiej Samodzielnej Brygadzie Kawalerii i brał udział w ostatniej bojowej szarży kawalerii polskiej pod Borujskiem. Swoją żonę, a moją babcię, krewką Platerówkę Jadwigę Rzeczycką, poznał podczas kłótni przy kuchni polowej, kiedy to wylała na niego chochlę gorącej, wojskowej grochówki.

Rodzice mojej mamy poznali się w niemieckim obozie pracy, gdzie połączyła ich miłość i sabotaż produkcji korpusów do rakiet V-1 i V-2. Mój dziadek Zbigniew Horodyński do obozu trafił z łapanki zorganizowanej przez Niemców na ulicach Jego ukochanego Lwowa. Babcia, Serafina Bajraczenko, przeżyła walki o Krym, oblężenie Sewastopola, była świadkiem eksterminacji dokonywanych przez Niemców na rosyjskich jeńcach i Żydach. Do obozu trafiła zgłaszając się do robót w Niemczech w miejsce swojej ciężarnej siostry. Koniec wojny moją babcię zastał w obozowym szpitalu, gdzie trafiła po pobiciu przez Niemców, a dziadka w celi śmierci, gdzie trafił skatowany za atak na Niemców bijących Jego ukochaną. Z celi śmierci uwolnili go Amerykańscy żołnierze. Zamiast wyjazdu do Kanady czy Argentyny wybrał powrót do Polski, do ukochanego Lwowa w którym chciał zamieszkać ze swoją żoną i córką, która urodziła się w obozie. Zamiast we Lwowie po wielu perypetiach zamieszkali w Jędrzychowie.

Reszta bohaterów mojej opowieści zamieszkała w jednym domu przy ulicy Podgórnej. Czerwony ułan, z żoną Platerówką na parterze, a na piętrze żołnierz Maczka, który zamiast wolności w Anglii wybrał ryzyko więzienia w Polsce Ludowej by być z żoną, która z Syberii wróciła z innymi repatriantami jadąc wagonem towarowym, do Polski.

Wychowałem się na ich opowieściach i wspomnieniach o Nich i Ich życiu. Mieli skomplikowane losy i różne, skrajne poglądy. Od dziadka socjalisty, który budował Polskę Ludową, dowiedziałem się o tym czym była bieda i nierówność społeczna w II Rzeczypospolitej. Z wujkiem, żołnierzem Maczka słuchałem Radia Wolna Europa i jego opowieści o Katyniu, syberyjskich mrozach, upałach na syryjskiej pustyni i zdobywaniu wzgórza Monte Casino.

Stając przed Pomnikiem Bohaterów, składając przed nim kwiaty myślę o Nich i wspominam Ich Pamięć. Nie przeszkadza mi forma Pomnika, ani odwzorowanie na nim postaci w hełmie i szynelu Ludowego Wojska Polskiego, bo takie mundury nosili moi dziadkowie. Rosyjski mundur miał mój pradziadek i jego bracia walczący, jako Rosjanie, w szeregach Armii Czerwonej. I czy nam się to teraz podoba, czy nie, to Polacy w takich mundurach i Rosjanie wyzwolili Polskę spod niemieckiej okupacji. Żołnierze tych armii nie mieli żadnego wpływu na podział świata po II Wojnie Światowej i dalsze losy Polski.

Nie przeszkadza mi brak na Pomniku postaci w mundurze pancerniaka z Dywizji Maczka, ani brak postaci w obozowych pasiakach. Członkowie mojej rodziny walczyli z Niemcami w różnych formacjach wojskowych, nosząc różne mundury; angielskie, rosyjskie i polskie z orłami w koronach i bez koron. Wszyscy są dla mnie bohaterami, niezależnie od tego jakie mieli poglądy i w ramach jakiej formacji walczyli o Polskę. Pomnik Bohaterów jest dla mnie obeliskiem, który ma łączy w mojej pamięci i sercu Ich postacie, a nie eksponować skomplikowane drogi życiowe, różne poglądy polityczne i podziały pomiędzy Nimi, które odeszły wraz z Nimi do historii.

Pomnik honoruje wszystkich Polaków walczących o Polskę, jakakolwiek by ona nie była, bo dzięki Ich walce żyjemy. Pomnik nie jest książką historyczną zawierającą wyczerpującą informację na temat wszystkich formacji wojskowych biorących udział w wojnie ani kompendium wiedzy na temat bolesnych i skomplikowanych lat powojennej Polski. Pomnik po prostu jest symbolem. Pomysły aby go usuwać lub przekuwać w inną formę są dla mnie takim samym wandalizmem i barbarzyństwem jak niszczenie cmentarzy poniemieckich, żydowskich, czy wojskowych cmentarzy na których spoczywają żołnierze radzieccy.

Nie mam zamiaru dokonywać wartościowania bohaterstwa moich przodków i oceniać, czy postać w szynelu Ludowego Wojsk Polskiego jest mniej godna od tej w mundurze pancerniaka Dywizji Maczka, czy w pasiaku aby znaleźć się na Pomniku lub z niego zniknąć. Dla mnie Ich walka jest tak samo warta uczczenia, niezależnie od tego z której strony przyszli do Polski i na jakich frontach przelewali krew.

Aby uhonorować Pamięć o każdym z Nich nie muszę niszczyć Pomnika Bohaterów.

TOMASZ NESTEROWICZ

Radny Rady Miasta

Zielona Góra

2 thoughts on “Z RATUSZA: Pomnik naszej historii

  1. Dobry tekst. Ale do oszołomstwa i pisowskich nauczycieli historii i tak nie trafi. Ale jednak brawo.

Comments are closed.