Z RATUSZA: Co Pan wie o życiu…

Felietony Informacje Inne News Box News Slider

Chodzę sam. Z ulotkami w ręku. Z chęcią rozmowy. Po ulicach chodzę sam nie dlatego, że nikogo przy mnie nie ma, po prostu jakoś bardziej naturalne dla mnie jest spotykać się z Wami sam na sam. Taki kontakt, bezpośredni, wydaje mi się uczciwy i jest oznaką mojego szacunku dla Was. Pozwala na otwarte rozmowy na każdy temat, nawet rozmowy osobiste, których nie byłoby gdyby na plecach wisiało mi jeszcze kilka osób „obstawy”.

Nie obawiam się Was. Coraz częściej przystajecie, żeby ze mną porozmawiać, nawet pomimo tego, że macie inne poglądy. Doceniacie, że staję z Wami twarzą w twarz. Doceniacie to, że ja mam poglądy, bronię ich i nie zmieniam się zależnie od tego jak wieje wiatr. Choć Wasze poglądy czasami są inne zawsze znajdujemy coś co nas łączy.

Z Kaśką Borek jak kobieta z mężczyzną rozmawialiśmy na temat kostki brukowej na Deptaku i nie tylko o tym.

Z wyborcą Piotra Barczaka, o tym jaki świat jest mały i że jesteśmy skazani na życie koło siebie, dlatego warto rozmawiać.

Z członkami PO, Sławomirem Kotylakiem o tym jak grać, kiedy przeciwnik oszukuje w grze wyborczej, kłamie i nie cofnie się przed żadnym brudnym zagraniem.

Z mieszkańcami „Piastowskiego” o tych którzy chcą zniszczyć Wzgórza i Las.

Dzisiaj pokazywałem dowód osobisty.

– Co Pan wie o życiu, Pan taki młody, chłopczyk. Żeby miasto prowadzić trzeba doświadczenia- stwierdziła Pani w eleganckim kostiumie. Jej towarzyszka bez słowa, z lekkim uśmiechem przysłuchiwała się słowom koleżanki. Rzadko zapominam języka w gębie. To był taki moment. Jakoś żadna sensowna odpowiedź nie przyszła mi do głowy. Wyciągnęłem dowód osobisty i podałem Pani. Jakbym cofnął się w czasie, o jakieś 27 lat. W wieku 45 lat udawadniałem, że nie mam…30.

-Pan nie chodzi po Deptaku, proszę pójść na osiedla. Tam jest życie ludzi. Pan widział jak wygląda Wazów? Tam róbcie porządek.- popłynęła rozmowa o miejscach w których spędzałem dzieciństwo, a które od tego czasu niewiele zmieniły się. Dyskusja o priorytetach, o tym gdzie upływa nasze życie i co decyduje o tym czy jest komfortowe.

-Pan nie ma szans, Kubicki ma wszystko w mieście. Zniszczy Pana. Jakie Pan ma szanse?- W sumie dobre pytanie. Jakie mam szanse?

-Zagłosuje Pan na mnie?- pytam mojego rozmówcę.

-Zagłosuję. Zawsze głosuję na Pana- pada odpowiedź

-To mam szansę 50 na 50. Wygram albo przegram. Jakbym nie wystartował, to napewno przegrałbym moje Miasto. To jak w walce na ringu. Jak się wejdzie, to nie wolno cofnąć się, trzeba wierzyć w wygraną. Nawet wbrew „zakładom”

-Panie Tomku co będzie ze sprawą księgowej- pyta mnie pracownik miejski. Co mam powiedzieć? Jak opisać uczucie bezsilności i wkurzenie na tą bezsilność. Bezradność i wściekłość na nią.

-Szczerze, to nic. Jak się nie zmieni prezydent, na kogokolwiek innego to nic się nie zadzieje. Nowy prezydent dla własnego bezpieczeństwa sprawdzi wszystkie spółki. Żeby nie odpowiadać za ewentualne cudze winy. Co zrobi prokuratura nie wiem.-

Z tej rozmowy wyniknęła jeszcze jedna sprawa. Rozpuszczanych plotek, że będę zwalniał pracowników, dla „swoich”. Nie mam zamiaru zwalniać, znam Urząd Miejski, znam część pracowników miejskich. Dla mnie pracownicy to nie niewolnicy. Wiem jak teraz funkcjonuje miasto. Ja chcę przywrócić normalność. „Moi” nie szukają pracy. Mają własne kariery, firmy, pracę. Są „moi” bo chcą żyć w „swoim” mieście a nie w folwarku. Większość ma w głebokim poważaniu politykę i zapewne nigdy nie zaangażowaliby się w kampanię wyborczą, gdyby nie zwykłe, ludzkie wkurzenie.

Proszę Was, idźcie na wybory. Zagłosujcie wszystko jedno na kogo, ale zagłosujcie. Niech będzie wiadomym jakiego chcecie miasta. Decydujcie o swoim życiu. Nie sprzedawajcie pięciu lat swojego życia za rower.

Miłej nocy…

TOMASZ NESTEROWICZ

Radny Rady Miasta

Zielona Góra

(SLD)