Z RATUSZA: Magia wyborów

Felietony News Bar News Box News Slider

Jeżeli politycy zaczynają dostrzegać realne potrzeby ludzi, to oznaczać może tylko jedno – zbliżają się wybory. Politycy na hasła wyborcze często biorą tematy, które przez całą kadencję nie wzbudzały ich zainteresowania.

Przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi PO przedstawiło ideę stworzenia w Zielonej Górze Wydziału Medycznego na Uniwersytecie Zielonogórskim i przekształcenie Szpitala Wojewódzkiego w Szpital Uniwersytecki. Miało to służyć „zwiększeniu ilości lekarzy i ich dostępności w woj. Lubuskim”. Do dzisiaj nie wiadomo jak ma wyglądać mechanizm tego „zwiększania”, bo jeśli nie będzie polegał na zwiększeniu wynagrodzeń i etatów lekarskich, to pozostanie jedynie stopy absolwentów Wydziału Medycznego UZ przybijać gwoździami do podłóg jednostek służby zdrowia w naszym województwie.

Od początku publicznie zwracałem uwagę, że ważniejsze dla naszej części województwa jest posiadanie nowoczesnego budynku szpitalnego, który zabezpieczy nas na następne 30-40 lat. Bezskutecznie próbowałem sprowokować debatę publiczną na ten temat. Czułem się jak uczestnik baśni „Nowe szaty cesarza”. Wszyscy przyznawali, że budowa nowego szpitala jest wręcz konieczna, bo inwestowanie w stary jest tak samo sensowne jak wieczne remontowanie trabanta, jednak nikt tego nie mówił otwarcie. Żaden z lokalnych polityków oficjalnie nie poparł moich starań. Ponad rok temu zaproponowałem dofinansowywanie wymiany pieców w Zielonej Górze. Idea sprowadzała się to jednego prostego założenia: zamiast karać mieszkańców za palenie śmieciami, należy ich zachęcić i wspomóc zmianę pieców. Proponowałem aby na starcie na ten cel przeznaczyć minimum milion złotych. Słuchając zapewnień prezydenta miasta, że Straż Miejska będzie kontrolować mieszkańców, lub nowa specjalnie do tego powołana formacja, wiedziałem, że są to puste zapewnienia. W poprzednim sezonie grzewczym Straż Miejska nie wystawiła żadnego mandatu z tytułu spalania niewłaściwego paliwa. Z mojej analizy wynikało, że zamiast płacić formacjom, które ścigają ludzi, lepiej dać te pieniądze na wymianę pieców. Projekt uchwały, który zaproponowałem, jest, z niewielkimi modyfikacjami, rozwiązaniem krakowskim. Żaden z lokalnych polityków oficjalnie nie poparł moich starań.

Kilka miesięcy temu, zmęczony bajzlem planistycznym w Zielonej Górze i tym, że wydajemy pieniądze na różne, nazwijmy je „inwestycje” nie mając tak naprawdę pojęcia jak ma wyglądać Nowa Zielona Góra, przygotowałem uchwałę inicjującą rozpoczęcie prac nad nowym Studium, które ma zastąpić stare dokumenty planistyczne dla dawnej Zielonej Góry i Gminy. Prezydent storpedował tę inicjatywę, a Rada Miasta nie poparła mojego stanowiska. Zbliżające się wybory samorządowe spowodowały, że wszystkie te inicjatywy nagle pojawiły się na ustach lokalnych polityków. PiS i prezydent miasta dostrzegają konieczność budowy szpitala, PO chce wymiany pieców i nawet oczekuje opracowania studium komunikacyjnego dla Zielonej Góry. Z całego serca popieram te inicjatywy ale żałuję, że wyborów nie mamy codziennie, bo wtedy ich magiczny wpływ na polityków byłby stały, a nie tylko od święta.

TOMASZ NESTEROWICZ

Radny rady Miasta

Zielona Góra

(SLD)