Prezydent zbroi się na wybory. Powiększa propagandowy Łącznik Zielonogórski

Informacje News Bar News Slider

Postanowiono, że w roku wyborczym zamiast 40 tys. egzemplarzy, Łącznik Zielonogórski będzie drukowany w ilości 62 tys. egzemplarzy! Będzie miał też o 50 procent więcej stron! Po co? Jak to po co… Dla odniesienia sukcesu wyborczego.

Nie internet, nie radio ani TV, ale stara dobra prasa… Władze miasta słusznie uznały, że Łącznik najlepiej przemyca propagandę sukcesu i postanowiły dorzucić sporo kasy zielonogórzan na tę kosztowną zabawkę. Znany wzór działania jak najbardziej sprawdza się już od blisko pięciu lat. Wielu zielonogórzan nie wie, że to, co tydzień dostają do skrzynek, to tak naprawdę pismo, którzy sami sponsorują władzom miasta. Oczywiście część kasy dorzuca Unia E., ale ona też jest przecież finansowana z naszych podatków… Wszystko zostaje więc w wielkiej rodzinie. Jak w kołchozie, lub jak wolą niektórzy w eurokołchozie.

Miliard do dyspozycji

Ale na rok przed wyborami prezydent postanowił pójść na całość. Najpierw pochwalił się, że budżet miasta przekroczy miliard złotych. Kwota zawrotna. I od razu zaczęło się wyrzucanie publicznych pieniędzy. Na pierwszy ogień, jak zwykle w roku wyborczym, poszła kasa na autopromocję. Porzucono konwenanse i zabawę w ukrywanie, jak ważną częścią propagandowego imperium, dzięki któremu do głów zielonogórzan można wtłoczyć wszystko, a przede wszystkim można wygrać wybory, jest Łącznik Zielonogórski.

Pismo, które spełniło swoją rolę podczas kampanii połączeniowej miasta z gminą, powinno być zamknięte zaraz po utworzeniu jednego samorządu. Tymczasem jest wydawane do dziś. Ma podobno integrować środowisko… W rzeczywistości bardzo profesjonalnie pokazuje to, co dzieje się w Zielonej Górze, ale z jednym zastrzeżeniem. Nie ma tam słowa o drażliwych dla władzy tematach. A jeśli nawet pokazuje niektóre kontrowersyjne elementy, to w taki sposób, żeby czytelnik wyrobił sobie określone zdanie na temat danej sprawy. To typowa indoktrynacja.

Cenzura na niewygodne informacje

Opozycja od dawna wskazywała, że wydawanie Łącznika powinno zostać wstrzymane po połączeniu miasta z gminą. Wprost nazywają gazetę propagandową.

– Łącznik Zielonogórski powstał w jednym celu. Miał propagować połączenie miasta z byłą już gminą i przekonywać do tego mieszkańców – mówi radny PiS Jacek Budziński. – Od połączenia mijają jednak już 3 lata , a Łącznik nadal jest wydawany. Jego formuła sprowadza się w przytłaczającej większości do przedstawiania osiągnięć prezydenta Janusza Kubickiego oraz jego radnych z klubu Zielona Razem i sojuszniczego klubu radnych PO. Próżno szukać tam informacji o porażce prezydenta w sporze sądowym z właścicielami niepublicznych przedszkoli, co będzie kosztowało nas-podatników kilka milionów złotych, czy też o wygranych sprawach sądowych zwolnionej z pracy urzędniczki Pani Stanisławy Fórmanowicz. W listopadzie 2018 roku wybierzemy prezydenta i radę miasta Zielona Góra. W związku z tym przypuszczam, że w celach typowo propagandowych prezydent chce zwiększyć objętość Łącznika z 8 do 12 stron, a nawet do 16 stron, a nakład z 40 tys. do 62 tys. egzemplarzy. Oczywiście to wszystko będzie finansowane z publicznych pieniędzy.

Milion na propagandę

Według szacunkowych danych koszt produkcji tygodnika wynosił dotąd, łącznie z utrzymaniem redakcji i płacami urzędników około milion złotych. To zawrotna suma. Ale wiadomo nie od dziś, że propaganda musi kosztować.

30 listopada na stronie www.zielona-gora.pl umieszczono informacje o przetargu na skład, opracowanie graficzne, druk i kolportaż gazety. Standardowo ma liczyć 12 stron i liczyć 62 tys. egz. Dotąd było to 8 stron, a nakład sięgał 40 tys. egz. Zaznaczono również, że gazeta może liczyć nawet 16 stron. A to już pokazuje imperialne zapędy wydawcy.

Zastanawiać może dlaczego władza postanawia wydać tyle kasy na propagandówkę? Czyżby w prezydenckim obozie zapanował pesymizm? Czyżby pojawiły się jakieś niepokojące sygnały, albo tajny sondaż pokazał, że z tym poparciem nie jest tak dobrze, jak to wygląda na papierze?

Wojna o pokój

Niedawno jedna z bardzo bliskich osób z otoczenia prezydenta, stwierdziła na pewnym spotkaniu, że „w sumie to nie wiadomo, jak będzie z tymi wyborami”. Oczywiście takie stwierdzenie nie wnosi niczego rzeczowego do dyskusji, ale wiadomo, że zmiany mogą zachodzić w najbardziej nieoczekiwanych momentach.

Oficjalnie Zielona Góra to miasto gdzie inwestorzy walczą o każdy skrawek ziemi. Gdzie zarabiamy tyle, iż stać nas na wszystko, a uśmiechnięci zielonogórzanie są zadowoleni bo dostaną sylwestra pod chmurką.

Przecież jeśli jest tak dobrze i wszystkim dzieje się w mieście lepiej, to po co jeszcze epatować propagandą sukcesu. Wyraźnie coś tu nie gra,

Jak mawiali Rzymianie „pragniesz pokoju, gotuj się do wojny”. Wojna o pokój właśnie się zaczęła…

DANIEL SAWICKI