Gdy podwładni dbają o samopoczucie prezydenta…

Felietony Inne News Bar News Slider

– Jestem w szoku. (…) Prezesi spółki ZZUM posiadali pełną wiedzę na temat tego, że dokumentacja w spółce była fałszowana i postanowili ten fakt zataić. Co więcej, jeśli ja posiadali, to z całą świadomością pozwalali na fałszowanie dokumentacji przez 2 miesiące! – pisze Piotr Natkański, działacz zielonogórskiego PiS, po przeczytaniu pisma szefów ZZUM.

Jestem w szoku, ponieważ z treści pisma wynika, że – jeśli wierzyć zapewnieniom szefów spółki – posiadali oni pełną wiedzę na temat tego, że dokumentacja w spółce była fałszowana i postanowili ten fakt zataić. Co więcej, z całą świadomością pozwalali na fałszowanie dokumentacji przez 2 miesiące! Przypominam, mówimy o spółce, która obraca milionami złotych.

Wobec tego należy jednak zapytać o rzetelność tych zapewnień. Czy rzeczywiście przedstawione w piśmie wyjaśnienia są wiarygodne? Jest tam bowiem więcej informacji, które w moim przekonaniu brzmią co najmniej dziwnie, jeśli wręcz są po prostu niewiarygodne. Czy naprawdę mamy uwierzyć, że wina leży tylko i wyłącznie po stronie byłej księgowej i nikt inny nie miał z tym nic wspólnego? Dodajmy, nieżyjącej księgowej, więc osobie, która nie może się już w żaden sposób bronić.

I jeszcze jedna rzecz – szefowie spółki nie zdobyli się w piśmie choćby na jedno słowo, które w związku z ta sprawą należy się rodzinie tragicznie zmarłej, natomiast wyrażają ubolewanie z powodu zarzutów jakie w tej sprawie pojawiają się pod adresem prezydenta Kubickiego. Tak jakby to dobre samopoczucie prezydenta miałoby być tutaj najważniejsze, a nie dogłębne wyjaśnienie sprawy czy niezwykle trudny czas dla najbliższych zmarłej. To wyjątkowy przykład serwilizmu i braku empatii.

Trzeba też otwarcie powiedzieć – takiej afery Zielona Góra jeszcze nie widziała. Podejrzewam, że w wielu innych miastach podobna afera doprowadziłoby do trzęsienia ziemi w lokalnej polityce. Czy tak się stanie w Zielonej Górze? Mam nadzieję, bo jesteśmy świadkami rzeczy niebywałych, a to co obecnie do nas dociera, to dowody na skalę patologii i chorych układów w mieście.

PIOTR NATKAŃSKI