PIŁKA NOŻNA: „Samograje” z Łężycy

News Box News Slider Sport

Znakomity polski satyryk Marian Załucki w jednym ze swoich utworów umieścił taką oto kwestie : „… Bo Polak, jeśli nie baron, nie hrabia; Owszem oszczędność z dziada, pradziada; Więcej wydaje niż zarabia. Ale te resztę odkłada…”.

Ta maksyma jak ulał pasuje do tego małego klubu z zielonogórskiej Łężycy. Jak bowiem można prowadzić działalność sportowa mając trzy grupy piłkarskie (seniorzy oraz dwa zespoły młodych adeptów piłki nożnej) dysponując kwotą zaledwie niecałych pięćdziesięciu tysięcy złotych. Na cały rok!!! Otóż można!!! Jak to zrobić?

Ano pojechać do Łężycy. Trzeba przy tym pamiętać o trzynastu meczach wyjazdowych (z tego, co powiedziano – jeżdżą prywatnymi samochodami za zwrot kosztów paliwa), są mecze na miejscu i związane z tym koszty. Jest sprzęt do kupienia. I tak dalej, i tak dalej… Zresztą tak na marginesie – jestem przekonany, ze Spartanie nie są wyjątkiem. Jest zdecydowanie więcej takich „samograjów”.

Spartę odwiedziłem w czasie przedostatniej kolejki rozgrywek A-klasy. Z dziennikarskiego obowiązku podam, że pokonali Nowe Miasteczko 1:0 i przypieczętowali swoje drugie miejsce w tabeli. Jest to ich trzeci sezon w tej klasie rozgrywkowej; awansowali bowiem w roku 2015. A zajęli odpowiednio szóste, trzecie i teraz drugie miejsce. Jakaś sugestia? Kto wie?

Zanim jednak do tego doszło, był kawałek historii. Klub powstał w podzielonogórskiej wówczas wsi roku 1948 jako Ludowy Zespól sportowy. Jego pierwszym Przewodniczącym (tak, tak – wtedy tak nazywali się prezesi w LZS-ach) wybranym został Leon Jarosz. W roku 1954 członkiem Zarządu został Kazimierz Laska wybrany na Przewodniczącego cztery lata później. Pan Kazimierz – dziś ponad osiemdziesięcioletni facet nadal funkcjonuje.

W latach sześćdziesiątych, w ramach reorganizacji struktur polskiego sportu LZS Łężyca przemianowany został na Klub Sportowy. Postanowiono wówczas przyjąć nazwę: „Sparta” i umieścić w godle klubowym głowę Spartanina.

W tak zwanym międzyczasie do klubu dołączył Józef Kukuć. Najpierw jako zawodnik, a potem… Dość powiedzieć, że gdy w wieku 45 lat kończył karierę zawodniczą był jednocześnie i trenerem i …Prezesem. Jak u naszego wielkiego wieszcza: „sam sobie sterem ,żeglarzem, okrętem”. Może w tym przypadku nie tak do końca „sam sobie”, bo przecież był dla Klubu!

Ci dwaj weterani: Kazimierz Laska (członek Zarządu) i Józef Kukuć (Prezes), uzupełnieni duuużo młodszym wiekowo Robertem Kornalewiczem (ale ze stażem ponad 20 lat w klubie jako zawodnik i działacz – aktualnie Vice-Prezes) wspomagani jeszcze kilkoma innymi osobami dźwigają na swoich barkach Spartę. I robią to znakomicie. I nie mam na myśli jedynie sfery sportowej. Bowiem jak przyjechałem na umówione spotkanie na boisku, prawie zaniemówiłem. Obiektu, którym dysponują biało-pomarańczowi może im pozazdrościć wiele klubów na tym poziomie rozgrywkowym. Super utrzymana płyta boiskowa z całym zapleczem potrzebnym do prowadzenia tego typu działalności wywołuje tylko dobre refleksje. Jak dodają zainteresowani – gdyby tak jeszcze znalazł się jakiś sponsor, który spowodowałby utrzymanie konserwatora tego obiektu, pełnia szczęścia byłaby absolutna.

A sam obiekt został zbudowany w roku 2015. Otwarcie zbiegło się z jubileuszem i awansem do klasy A. Samo posiadanie takiego zaplecza miało wpływ również na inny jeszcze aspekt klubowy. Maciej Wysocki – były piłkarz zielonogórskiej Lechii i Fadomu Nowogród Bobrzański powiedział podczas rozmowy, ze miało to istotne znaczenie podczas podejmowania decyzji zatrudnienia się jako szkoleniowca Sparty. Rozważał parę innych możliwości. Wybrał Spartę, ponieważ stwierdził, ze są tu fajni i konkretni ludzie, ze jest perspektywa. Przyszedł do klubu w 2014, by już rok później świętować awans i jednocześnie cieszyć się wraz ze wszystkimi nowym obiektem. Podwójna satysfakcja.

Opuszczałem obiekt w Łężycy naprawdę zbudowany atmosferą. Nie narzekali, cieszyli się tym, co mają, a jedyny problem, to konserwator. Szczerze przyłączam się do ich apelu!

 

Bernard M. Kotalla