Gdy za pasem są wybory…

Felietony News Bar News Slider

– Na pewno nie powinny mieć miejsca takie sytuacje, jak na ulicy Batorego, kiedy podstawą do reakcji miasta były dopiero protesty mieszkańców mających dość powtarzających się wypadków – pisze radny Tomasz Nesterowicz.

Do napisania tego artykułu skłonił mnie wypadek drogowy, potrącenie rowerzystki na pasach drogowych, na ulicy Węgierskiej. Przekraczająca ulicę rowerzystka została potrącona przez samochód. Wypadek jakich wiele. Wypadki zdarzają się, trudno większości z nich zapobiec. W naszym mieście są jednak miejsca, gdzie wypadki zdarzają się częściej, często według podobnych schematów. Pytanie, czy większości z nich nie udałoby się uniknąć, gdyby wypadki takie były podstawą analizy konieczności modyfikacji rozwiązań komunikacyjnych, wprowadzenia barierek spowalniających, dodatkowych oznaczeń, czy dodatkowego oświetlenia.

Na pewno nie powinny mieć miejsca takie sytuacje, jak na ulicy Batorego, kiedy podstawą do reakcji miasta były dopiero protesty mieszkańców mających dość powtarzających się wypadków. Pojedyncze zdarzenie, można traktować jako przypadek, drugie w tym samym miejscu powinno być automatycznie podstawą do reakcji urzędników i analizy warunków drogowych zakończonej wprowadzeniem zmian mogących zapobieć w przyszłości kolejnym wypadkom. Reakcja taka powinna być automatyczna i nie wymagać wniosków policji, protestów mieszkańców, czy interpelacji radnych. Taki automatyzm mógłby zapobiegać niepotrzebnym tragediom i cierpieniom. Podejście takie nie wymaga jakiegoś specjalnego wysiłku, wymaga jedynie chęci i systematyczności połączonej z planowaniem.

Urząd Miasta jest gospodarzem układu komunikacyjnego miasta i może go dowolnie modyfikować. Czy to będzie kosztować? Oczywiście, że będzie kosztować. Za błędy popełniane na etapie planowania drogi, przejścia czy skrzyżowania zwykle płaci się. Rachunku takiego nie ma jednak co odwlekać, jeśli w danym miejscu zdarzyły się dwa, trzy wypadki. Lepiej od razu wydać pieniądze, naprawić błąd lub poprawić rozwiązania komunikacyjne w danym miejscu, niż czekać na dziesięć kolejnych wypadków. Zagrożenie na naszych ulicach poniekąd powoduje sam Urząd Miasta planując w tym samym okresie roboty drogowe na wielu ulicach. Można zrozumieć logikę takiego postępowania, w końcu wybory samorządowe za pasem, jednak wypadałoby pracować przez całą kadencję, a nie zaczynać działania na rok przed wyborami. Wszystkie rozwiązania drogowe powinny być dokładnie przemyślane już na etapie planowania i uwzględniać nasze realia.

Przykładem mogą tu być ronda turbinowe, które są teoretycznie świetnym rozwiązaniem, jednak w naszym mieście z uwagi na to, że podstawą do umiejętnego poruszania się po nich są oznaczenia poziome, teoria ta umiera w zetknięciu z wyblakłą farbą oznaczeń, słabym oświetleniem czy zalegającym na rondzie śniegiem. Zastanawiam się ilu wypadków moglibyśmy uniknąć, gdybyśmy byli mądrzy nawet nie przed „szkodą”, ale chociaż po „szkodzie”?

Tomasz Nesterowicz

Radny Rady Miasta

Zielona Góra