Pod oknami będą mieli hodowlę i smród

Informacje News Bar News Box

Dziwne decyzje środowiskowe, wydane w taki sposób, że nikt nie wiedział o toczącej się sprawie. Rodzinne powiązania między urzędniczką urzędu miasta, a firmą wykonującą zlecenie dla inwestora. I wreszcie budowa kurników, które doprowadzą mieszkańców jednego z osiedli domków w Ochli do rozpaczy.

Oto krajobraz tego, co dzieje się wokół sprawy budowy kurników na 120 tysięcy kurcząt! I to nie z dala od siedzib ludzkich, ale tuż pod ich oknami. A konkretnie w Ochli, dziś jednej z części dzielnicy Nowe Miasto. Najgorsze jest to, że decyzje zapadły, a mieszkańcy, którzy wcześniej postawili lub kupili tam domy nie mieli pojęcia, że może dojść do takiej sytuacji.

Będzie wiało i śmierdziało

Katarzyna Pernal-Wyderkiewicz mieszka w Ochli. Kupiła dom i nigdy nie przypuszczała, że ktoś może wyciąć taki numer.

– Wiedzieliśmy, że w jednej części Ochli są kurniki na 500 tysięcy niosek, ale nie mają wpływu na życie i zdrowie ludzi, bo wiatry wieją najczęściej w taki sposób, że zapachy nie idą w stronę wsi. Teraz jednak dowiedzieliśmy się, że pod naszymi oknami będzie postawiony ogromny kurnik. Jak my będziemy żyć w miejscu, gdzie obok będą śmierdzące odchody i ferma na 120 tysięcy kurcząt. Rozumiem, że to biznes i rozumiem, że ktoś musi produkować żywność, ale dlaczego pod naszymi oknami. To typowo „gówniany” interes.

W ogłoszeniu urzędu miasta o wydaniu decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach czytamy m.in. „Prezydent Miasta Zielona Góra informuje strony postępowania o wydaniu decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia polegającego na: budowie 4 budynków kurników przeznaczonych do chowu kur niosek o obsadzie 30 000 sztuk każdy czyli łącznie 120 000 sztuk (…) na działce nr ewid. 750/1 obręb 47 w Zielonej Górze przy ul. Ochla.”

Rodzinne powiązania?

Decyzja została wydana dla Pana Henryka Brychcy, działającego na rzecz i w imieniu Specjalistyczne Gospodarstwo Rolne Henryk Brychcy z siedzibą w Zielonej Górze ul. Ochla – Osiedlowa 3.

Oznacza to, że klamka już zapadła, ale jak zaznacza Pernal-Wyderkiewicz niepokój budzi sprawa kto i na podstawie jakich dokumentów, wydał taką decyzję.

Jak udało nam się ustalić „Raport o ocenie oddziaływania na środowisko”, który musi zostać sporządzony przed wydaniem decyzji, został sporządzony przez firmę zewnętrzną na zamówienie inwestora. Kontrowersje może wzbudzać fakt, że właścicielem firmy jest córka jednej z urzędniczek, która mogła mieć wpływ na podejmowaną w tej sprawie decyzję. Ze źródeł z urzędu wiemy, że osoba wykonująca zlecenie nosi dziś jednak inne nazwisko niż urzędniczka. Powód? Po prostu wyszła za mąż…

– Urząd Miasta nie zamówił własnej ekspertyzy oddziaływania na środowisko, tylko przyjął jako wystarczającą ocenę przygotowaną przez inwestora – zaznacza Pernal-Wyderkiewicz. – Głos mieszkańców został kompletnie zlekceważony, a inwestycja ma powstać w pobliżu głównego ujęcia wód gruntowych dla miasta Zielona Góra.

Fedko interweniował, wójt blokował

Co ciekawe, gdy wieś była położona w gminie Zielona Góra, a więc przed połączeniem z miastem inwestor nie otrzymywał stosownych pozwoleń na budowę kurników. Jak mówi Pernal-Wyderkiewicz wtedy bardzo aktywny był Edward Fedko, który też mieszka w tamtej części Zielonej Góry. Zbierał podpisy i zanosił petycje do ówczesnego wójta, a ten zgodnie z prawem blokował wydanie pozwoleń. Pytanie brzmi co się stało, gdy Ochla znalazła się w granicach administracyjnych miasta…

Wiadomo, że Fedko jest człowiekiem prezydenta Janusza Kubickiego i raczej nie w smak mu protestowanie po tym, gdy urzędnicy wydali inwestorowi pozytywna decyzję. Zasiada w jednaj z rad nadzorczych kontrolowanych przez miasto. Czyli po prostu dostaje od Janusza Kubickiego coś, o czym zwykły zielonogórzanin może pomarzyć.

– Może gdyby nie był tak zależny to by powalczył, aby tych kurników nie było. W końcu też tu mieszka – mówi nam jeden z mieszkańców.

 

Daniel Sawicki