NOWOCZESNYM OKIEM: Szkodliwa reforma

Felietony Inne News Bar

W sierpniu 2018 Parlament uchwalił “Ustawę 2.0” będącą reformą wyższych uczelni. Minister Gowin przekonuje że będzie ona wdrażana w porozumieniu ze światem akademickim, ale od początku prac nad tą ustawą świat akademicki zgłaszał bardzo wiele uwag i zastrzeżeń. Posuwano się do określania jej “deformą uczelni wyższych”.

Dlaczego ta ustawa wzbudza tak wiele kontrowersji i jakie skutki może przynieść lokalnie, naszemu Uniwersytetowi Zielonogórskiemu?

Wybitni naukowcy z całej Polski stwierdzają że ustawa:

  1. stwarza zagrożenie dla autonomii wewnętrznej szkół wyższych,

  2. daje nadmierne kompetencje rektorowi i ministrowi,

  3. doprowadzi do upadku uczelni regionalnych.

Autonomia wewnętrzna zagrożona jest poprzez skupienie nadmiernej władzy w rękach rektora. Na mocy ustawy powołane zostaną rady uczelni, które pierwotnie miały być organem nadzorczym a jej członkami miały być osoby z zewnątrz. Takie rozwiązanie stanowiło niebezpieczeństwo upolitycznienia uczelni i uzależnienia od decyzji aktualnej władzy . Z tego pomysłu częściowo wycofano się,a rady będą ciałem doradczym, ale z istotnymi uprawnieniem wskazywania kandydatów na rektora. Rada to nowy organ działający na uczelni , nie wynikający z tradycji polskiego szkolnictwa wyższego.

W ustawie zniesiono wymóg istnienia wydziałów, co za tym idzie nie będzie Rad Wydziałów, podejmujących autonomiczne decyzje, oceniających prace naukowe. Zrezygnowano także z wymogu habilitacji, a stworzono możliwość uzyskania stanowiska profesorskiego za dydaktykę. Przypomina to powrót do tytułów docentów z okresu PRL.W krótkim czasie, na wielu uczelniach, można spodziewać się prawdziwego „wysypu” profesorów bez habilitacji, których kompetencje mogą wzbudzić wiele wątpliwości

Rektor otrzymuje uprawnienia menedżerskie a przecież uczelnia to nie firma nastawiona wyłącznie na zysk, będzie mógł także wpływać na program obrad i decyzje senatu, ustalania nowego statutu, dowolnie kształtować politykę kadrową.

Przy ocenie pracowników i nadawaniu stopni naukowych będą zaliczane tylko te publikacje które ukażą się w wysoko punktowanych czasopismach, a do nich należą przede wszystkim pisma zagraniczne. Uderzy to w polską humanistykę, nauki społeczne oraz badania regionalne. Polskie czasopisma naukowe nie są w tych dziedzinach wysoko punktowane, a łatwo przewidzieć że np. badania dotyczące języka polskiego nie będą w sferze zainteresowania zagranicznych czasopism. Dotyczy to także badań regionalnych, tak ważnych z punktu widzenia budowania “małych ojczyzn” a mało istotne dla zagranicznych odbiorców. Tu między innymi pojawia się zagrożenie dla naszego Uniwersytetu, który zajmuje się badaniami regionalnymi, a publikacje w których są one opisywane nie będą wysoko oceniane. Wywoła to upadek regionalnych czasopism, poniewaz naukowcy nie będą zainteresowani publikowaniem w nich.

Promowanie publikacji zagranicznych, przełoży się na możliwość uzyskania

grantów czyli pieniędzy na badania naukowe, które będą otrzymywać wyłącznie naukowcy, tylko z kilku największych uczelni. Będą one mocno finansowane, a mniejsze uczelnie, takie jak Uniwersytet Zielonogórski będą stopniowo marginalizowane. Powstanie sytuacja w której, nie będzie pieniędzy na rozwój naukowy, a więc nie będzie publikacji, które liczą się do pozyskania tychże pieniędzy. Najzdolniejsi absolwenci będą kontynuować kariery naukowe wyłącznie w dużych uczelniach, a małe uczelnie, jak UZ będą dla nich nieatrakcyjne ze względu na brak środków na badania.

Nasz Uniwersytet, jak wiele podobnych w Polsce, oprócz zadań naukowo-dydaktycznych odgrywa bardzo ważna rolę społeczną, miastotwórczą kulturalną dla calego regionu, dlatego jego zmarginalizowane odbije się na kondycji całego województwa.

Nikt nie zaprzecza, że wyższe uczelnie potrzebują reformy, aby być partnerami dla uczelni zagranicznych, ale ta reforma wywoła wiele szkód (szczególnie dla mniejszych społeczności jak nasza) a wątpliwe jest czy przyniesie poprawę poziomu nauczania.

Najważniejszą sprawą o której obecny rząd milczy, są nakłady z budżetu Państwa na szkolnictwo wyższe. Polska przeznacza na ten cel 1,5% PKB, natomiast USA czy Korea Pd. 2,5 % PKB. Niezwykle ważną kwestią powinna być również decentralizacja badań naukowych, która spowodowałaby równomierny rozwój ośrodków akademickich, a z nim rozwój regionów. Budowa odpowiedniej bazy do nauczania i badań naukowych wiąże się oczywiście z nakładami, ale powiązanie uczelni z przemysłem i realnymi ulgami podatkowymi dla inwestujących w naukę firm, ułatwi ich angażowanie się w rozwój regionalnych uczelni.

Reforma szkolnictwa wyższego jest potrzebna, ale czy taka, która promuje tylko kilka uczelni, a tym samym ogranicza dostęp do nauczania?

MARLENA KOPIJ

(NOWOCZESNA)