NOWOCZESNYM OKIEM: Nienawiść w internecie

Felietony Inne News Box News Slider

Gdy będą Państwo czytać ten numer „Mojej Zielonej Góry”, tragiczna śmierć Pawła Adamowicza zejdzie już z pierwszych stron gazet. Dlatego tak ważne jest, by w naszej pamięci pozostał nie tylko jego polityczny testament, podjęty chociażby przez samorządowców ze Związku Miast Polskich, lecz przede wszystkim przyczyna jego śmierci. A tą przyczyną, nawet jeśli nie bezpośrednio, była nienawiść.

Przemoc fizyczna, przemoc wynikająca z nienawiści, nie bierze się z próżni. Zaczyna się od pozornie błahych działań czy teoretycznie niewinnych słów. Gdy spirala nienawiści się nakręca, słowa stają się coraz bardziej bolesne, aż wreszcie sięgnięcie po przemoc wydaje się być naturalnym, kolejnym krokiem. Obserwowaliśmy to nie raz, zarówno w dalszej jak i całkiem niedawnej historii.

Polskie prawo ma już narzędzia, by radzić sobie z takimi zachowaniami i gdy tylko chce, potrafi je zastosować. Wielkie brawa należą się Policji za błyskawiczne działania w ostatnich dniach, gdy co najmniej kilkanaście osób zostało zatrzymanych za szerzenie nienawiści w internecie. Nie chodzi więc o tworzenie na szybko kolejnej ustawy i przepychanie jej kolanem przez proces legislacyjny.

Rzecz jest przede wszystkim w języku publicznym. A definicja tego co publiczne w ciągu ostatnich lat zmieniła się znacząco. W dobie internetu każdy może być twórcą i komentatorem. Moderacja, jeśli w ogóle istnieje, jest niezwykle utrudniona, a jej funkcjonowanie często myli się z cenzurą. W polityce Twitter odbiera chleb rzecznikom prasowym, gdy każdy polityk na czele z prezydentem USA, sam prowadzi swoją komunikację. Obniża to poziom dyskusji i zachęca do tworzenia agresywnych treści, opisanych później jako „Ostra wypowiedź Kowalskiego” z zachętą do kliknięcia po więcej.

Tak wygląda medialny mainstream. To co dzieje się na grupach, forach czy w komentarzach na YouTube to inna historia. Przy prezentowanych tam treściach, polityczne akty zgonu wystawione przez Młodzież Wszechpolską, mogą wydać się kulturalną dyskusją. Według badania przeprowadzonego przez Centrum Badań nad Uprzedzeniami niemal sto procent młodzieży (95,6%) spotyka się z mową nienawiści w Internecie.

Zamiast karać po fakcie, lepiej jest edukować i wpływać na postawy i zachowania młodzieży. Jednym z pomysłów, zgłoszonych przez lubuską Nowoczesną, są specjalne lekcje i debaty z ekspertami organizowane w szkołach. Ich celem byłoby uświadomienie uczniom, jakie są skutki szeroko pojętej mowy nienawiści. Jednak takie lekcje powinny być jedynie początkiem szerszej dyskusji o edukacji medialnej w dobie nowoczesnych technologii. Nie chodzi tu o ich techniczną obsługę lecz o umiejętności społeczne, poczucie empatii czy walkę z hejtem w cyfrowym świecie.

Największa odpowiedzialność spoczywa jednak na nas – politykach, dziennikarzach i liderach opinii. To my nadajemy ton dyskusji publicznej i to od nas zależy, jak będzie kształtowana. Zgodnie ze starym powiedzeniem, ryba psuje się od głowy.

MARLENA KOPIJ

(Nowoczesna)