MIEJSKIE SPRAWY: Stwórzmy park ostatniego spaceru – cmentarz dla zwierząt w Zielonej Górze

Felietony Inne News Bar

Pierwszy cmentarz dla zwierząt powstał pod Warszawą już w 1991 roku, wtedy traktowany jako fanaberia. Dziś nasza mentalność się zmieniła i nie dziwi nikogo fakt, że takie istnieją. Najbardziej znane cmentarze znajdują się koło Wrocławia, Bydgoszczy, Rzeszowa, Białegostoku, Rybnika, ale rozwijają się także w Poznaniu, Szczecinie, Katowicach.

W 2009 r. w podgorzowskim Chróściku powstało pierwsze w województwie lubuskim grzebowisko dla zwierząt domowych. To 1,5 ha ogrodzonej ziemi, na której zmieści się 5 tys. kwater. Mieszkańcy Gorzowa w konkursie nazwali to miejsce Polaną Przyjaciół. Terenem zarządza Zakład Utylizacji Odpadów. Inwestycja kosztowała 170 tys. zł.

Zielona Góra jest największym miastem w województwie. Zarówno pod względem powierzchni, bo zajmuje 278 km kw., jak i liczby ludności – 138 tysięcy. Terytorialnie jest większa od Poznania czy Gdańska. Stała się szóstym miastem w Polsce, ale nie ma cmentarza dla zwierząt!

Jedną z najważniejszych kwestii, o której niestety nie mówi się głośno, jest fakt, iż utylizacja martwych zwierząt jest obowiązkiem gmin. Zgodnie z Ustawą z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach – Dz.U. 1996 nr 132, poz. 622 – gminy są zobowiązane do zapewnienie budowy, utrzymania i eksploatacji własnych lub wspólnych z innymi gminami instalacji i urządzeń do zbierania, transportu i unieszkodliwiania zwłok zwierzęcych.

Jedyny zakład w naszym województwie, który zajmuje się utylizacją zwierząt, jest w Nowej Soli. Kolejny dopiero we Wrocławiu. W Zielonej Górze w odpowiednim opakowaniu (worku) martwe zwierzę można przywieść do Zakładu w Raculi. Miesięcznie zakład dostaje 20-25 psów, zdarzają się koty i inne zwierzęta. Martwe zwierzątka zdarza się, że przyjmuje weterynarz, choć nie ma takiego obowiązku. Nie dysponuje spalarnią, więc i tak musi zwłoki przekazać do zakładu utylizacyjnego. To legalna droga – czyli bez sentymentów, a nasze czworonogi to przecież członkowie rodziny!

Miasto Zielona Góra dostrzega problem, dlatego plan zagospodarowania uwzględnia teren przeznaczony do grzebania zwierząt. Na razie jednak zielonogórzanie muszą potajemnie chować swoich pupili lub zgodnie z prawem „utylizować”. Słowo „utylizacja” nie podoba się jednak właścicielom psiaków i kotków. Zgodnie z prawem, nie można pochować pupila w lesie ani nawet we własnym ogródku. Gdzie zielonogórzanie chowają zwłoki swoich pupili? Jeśli mają ogródek – zwykle tam. Nie jest tajemnicą, że takie miejsca nie są zgodne z prawem. Mieszkańcy Zielonej Góry mają takie prowizoryczne cmentarzysko zwierząt w lesie za ul. Francuską – szczególnie popularne wśród psiarzy. Rozwiążmy ten problem ponad podziałami, nie dyskutujmy – dyskusja trwa lata! Przejdźmy do działania.

Oto moja propozycja. Od wielu lat mówi się o potrzebie zmiany lokalizacji schroniska dla zwierząt. I może właśnie w tym miejscu, szukając lokalizacji na schronisko, powinno się również wziąć pod uwagę charakter geologiczny terenu, by przy schronisku powstało grzebowisko. Budując obiekty schroniska, powinno się zapewnić pomieszczenie do przechowywania padłych zwierząt, do przygotowania tak, by można je było zagrzebać. Dla wielu jednak pochówek i wykupienie kwatery na kilka lat może być kosztowne. Co więc z tym cmentarzem?

A może przy tym nowym schronisku wydzielić i zaprojektować teren do zadrzewienia? Określić optymalne usytuowanie nasadzeń, ich liczebność, wskazać pożądane gatunki i odmiany drzew oraz ich parametry jakościowe, by każdy kto chce pochować pupila, mógł wykupić sadzonkę, w wyznaczonym miejscu pochować zwierzę i w tym miejscu posadzić drzewko. Dzięki temu powstanie naturalna ściana oddzielająca schronisko od sąsiadujących działek.

Czyż nie lepiej zamiast utylizacji wybrać się z pupilem do Parku Ostatniego Spaceru? I tak każdego roku widzieć, jak te drzewa rosną?

BEATA TOJZA

Nowoczesna