LUBUSKIE * ZIELONA GÓRA: Polak marszałkiem, Haręźlak w gronie ludowców, Kubicki ogrywa Mejzę

Informacje News Bar News Box News Slider

Burzliwy przebieg miało pierwsze posiedzenie sejmiku lubuskiego kadencji 2018-2023. Po kilkugodzinnych obradach triumfuje Koalicja Obywatelska, PSL oraz SLD. Czyli zachowano status quo. Ale zanim doszło do ostatecznego porozumienia, mieliśmy do czynienia z festiwalem knucia na najwyższym poziomie. Doszło do spektakularnego transferu, który można porównać do wolty radnego Kałuży z Nowoczesnej do PiS w Sejmiku woj. śląskiego.

Co wiadomo na pewno? Będzie dalszy ciąg sprawowania władzy przez koalicję, która przez ostatnie lata prowadziła politykę regionalną. Tyle tylko, że w koalicji pojawili się nowi partnerzy. Zaskoczeniem jest osoba Wiolety Haręźlak na stołku przewodniczącej sejmiku. Wprowadzenie do gry na poziomie wojewódzkim osoby ściśle związanej z prezydentem Januszem Kubickim świadczyć może, że prezydent Zielonej Góry będzie poszerzał swoje wpływy.

KRÓL POLOWANIA

Wygląda to ciekawie. Z jednej strony porozumienie z PiS w radzie miasta, które powoduje, że pieniądze rządowe załatwi Kubickiemu poseł PiS Jerzy Materna, a z drugiej strony popłynie kasa z funduszy europejskich i wojewódzkich. Nad tym będzie czuwać Haręźlak. I kto jest królem polowania…?

Transfer wiceprezydent miasta w szeregi ludowców musiał być nie lada szokiem dla Bezpartyjnych. Tym bardziej, że jeszcze kilka dni temu Jolanta Fedak twardo negocjowała w imieniu swoim i właśnie Bezpartyjnych Samorządowców z przedstawicielami Koalicji Obywatelskiej. Porozumienie wisiało na cienkiej nici, czego dowodem były pielgrzymki najważniejszych polityków PO, Nowoczesnej, SLD i PSL do  Zielonej Góry. Targi trwały do samego końca.

Największym przegranym został w tym momencie Łukasz Mejza, który w wyborach osiągnął znakomity wynik i to za jego sprawą Bezpartyjni zdobyli w okręgu żarsko-krośnieńskim dwa mandaty. Wybory to jednak jedno, a brutalna polityka to zupełnie inna sprawa. W niej nie ma czystych układów. Nie ma pewnych porozumień. Są tylko twarde interesy, a wartości takie jak uczciwość i obietnice są warte niewiele więcej od rolki papieru toaletowego. O tym zdaje się Mejza zapomniał w momencie gdy promował i wpuszczał do bezpartyjnego „kurnika” Janusza Kubickiego. To był początek końca. Kubicki to gracz wagi ciężkiej i paktowanie z dzisiejszymi przeciwnikami, a nawet wrogami to dla niego nic nowego. Ziścił się jego napoleoński plan. Haręźlak musi zostawić stanowisko wiceprezydenta miasta, które zostanie zaproponowane PiS-owi. I nie będzie miało żadnego znaczenia, że przed chwilą Kubicki wysadził PiS z sejmikowego układu, który mógł przejąć władzę w regionie.

JABŁOŃSKI WYSADZI ELŻBIETĘ POLAK?

Co ciekawe za kandydaturą Wiolety Haręźlak zagłosowali wszyscy radni. Nawet Aleksandra Mrozek, która jest symbolem walki niepublicznych przedszkoli z urzędem miasta. Teraz Mrozek, w ramach koalicyjnego paktu, będzie musiała wspierać przewodniczącą sejmiku, która wprowadzała w mieście przepisy niekorzystne dla tych przedszkoli.

Całkowicie z realnego sprawowania władzy wypadła Nowoczesna. Koalicjant Platformy otrzymał co prawda miejsce w prezydium sejmiku (Jerzy Wierchowicz), ale była chęć na dużo większe konfitury. Zamiast kogoś z Nowoczesnej, do zarządu wszedł Marcin Jabłoński, co oznacza, że nie będzie to łatwa kadencja dla marszałek Elżbiety Polak. Mówiąc wprost Jabłoński zrobi wszystko, aby marszałkini skutecznie powalczyła w przyszłym roku o fotel senatora. A wtedy otworzy się dla niego droga na funkcję marszałka.

Na opozycyjnym marginesie jest PiS, który z dziewięcioma radnymi powinien być silną przeciwwagą. Czy taką rzeczywiście będzie? Nie od dziś wiadomo, że twarda walka o przejęcie sterów w województwie nie każdemu na prawicy była na rękę. Niby wszyscy bardzo tego chcieli, ale jednocześnie oglądali się za siebie, czy aby ktoś z partyjnych ław nie urośnie za bardzo w siłę i stanie się poważną wewnątrzpartyjną konkurencją. Nie ma też co ukrywać, że niektórzy radni PiS doskonale radzili sobie w kontaktach z Platformą.

Ułożenie sejmikowe pokazało dobitnie jedną rzecz. Ugrupowania bez swojego partyjnego centrum są tylko zlepkiem przypadkowych postaci, z którego każdy może pójść w dowolnym momencie w inną stronę. Potwierdziło też, że gdy dobiera się do gry partyjnych bonzów, to żadne obietnice nie stanowią wartości. W tej grze liczą się znaczone karty i do tego niekoniecznie te, które widzimy w talii… Jak mawiał klasyk: gra się żeby wygrać, a dopiero potem można wygrać władzę i pieniądze.

Przegrywa ten, kto tego nie rozumie.

DANIEL SAWICKI

 

2 thoughts on “LUBUSKIE * ZIELONA GÓRA: Polak marszałkiem, Haręźlak w gronie ludowców, Kubicki ogrywa Mejzę

  1. Dlaczego przy wejściu na stronę, zawsze wyświetla się ten komunikat o rodo?
    To jest irytujące

Comments are closed.