Koniec z reklamową samowolką

Informacje News Slider

Najpierw konsultacje, konferencja, edukacja i rozmowy z przedsiębiorcami, a potem projekt uchwały. Tak zielonogórscy społecznicy chcą zainspirować władze miasta do oczyszczenia miasta z koszmarnych reklam, które wiszą dziś w Zielonej Górze bez żadnej logiki i zakłócają układ estetyczny. Ale wkrótce koniec z samowolką.

Kilka dni temu zielonogórscy społecznicy: Joanna Liddane, Barbara Marcinów, Aleksandra Mrozek, Olimpia Tomczyk-Iwko i Szymon Wermiński w bardzo symbolicznym miejscu, czyli przed aresztem śledczym w Zielonej Górze, przedstawili koncepcje na przywrócenie miastu dawnego wyglądu. Krótko mówiąc chodzi o zlikwidowanie wszystkich nielegalnych reklam, które szpecą miasto. Niestety, wiele z nich, ustawionych jest nielegalnie…

– Zakończmy ten reklamowy chaos – powiedziała Barbara Marcinów. – Chcemy, żeby w Zielonej Górze, wzorem innych miast, przyjęto uchwałę krajobrazową, która ureguluje tę sprawę. Wiemy, że to żmudna praca i deklarujemy swoją pomoc.

Społecznicy podkreślają swoją chęć włączenia się do prac nad uchwałą. W jaki sposób?

Najpierw konsultacje, potem spotkania z przedsiębiorcami. Do pomocy mają się włączyć naukowcy z UZ. Kluczowym elementem ma być debata, która powinna odbyć się jeszcze we wrześniu.

Monitoring reklam

Prezes stowarzyszenia My Zielonogórzanie Aleksandra Mrozek, zaznaczyła, ze uporządkowanie tych spraw to długotrwały proces.

– Ale wiemy już w jakim kierunku mamy iść. Mamy pewne sprawdzone wzorce. Prace powinno się jednak rozpocząć jak najszybciej – mówi Aleksandra Mrozek.

Zdaniem społeczników centrum miasta jest dziś oszpecony przez reklamy, które SA ustawiane bez żadnej logiki i nie pasują kolorystycznie do otoczenia.

Szefowa Zielonogórskiego Towarzystwa Upiększania Miasta Joanna Liddane zaznacza, że Członkowie ZTUM-u od kilku lat monitorują, co się dzieje z reklamami w mieście. Z obserwacji wynika, że wzrosła liczba nośników reklamowych, a to powoduje chaos. Rozwiązaniem tego problemu może być wprowadzenie funkcji plastyka miejskiego – podkreśliła Liddane.

Wygrali w sądzie

Olimpia Tomczyk-Iwko z Kukiz’15 zdecydowanie odrzuciła argument, że społecznicy są totalnymi przeciwnikami reklam. Zaznaczyła, że najważniejsze jest, by zatrzymać degradację przestrzeni miejskiej.

Szymon Wermiński od wielu lat „walczy” z ekranami ledowymi, które nie dośc, że przeszkadzają mieszkańcom m.in. ul. Westerplatte to dodatkowo rozpraszają kierujących pojazdami. Jak podkreślił, dużym problemem w mieście są duże, świecące ekrany LED. Szczególnie ten wiszący na ścianie „Topazu”. Wermiński pochwalił się, że razem z mieszkańcami okolicznych bloków udało się wywalczyć w sądzie, żeby ekrany świeciły z miej intensywnie. Jest to jednak rozwiązanie doraźne i nie kończy problemu.

Czy działania społeczników zachęcą władze miasta do działania przekonamy się już wkrótce.

Przypomnijmy, że jedynie radny Marcin Pabierowski z Platformy Obywatelskiej odniósł się kiedyś do tej sprawy na jednej z sesji. Czyżby temat był niewygodny dla władz? Jeśli tak, to będzie problem, bo prędzej czy później coś trzeba będzie z tym zrobić.

DANIEL SAWICKI