Budżetowa fikcja

Felietony News Bar News Slider

Na zielonogórskich słupach ogłoszeniowych pojawiły się plakaty zachęcające do udziału w Budżecie Obywatelskim. W mediach i internecie plakaty te spowodowały burzę, ponieważ w odbiorze społecznym są bardziej promocją formacji politycznej i formą kampanii wyborczej niż promocją Budżetu Obywatelskiego. Abstrachując od prawdziwego celu organizatorów akcji plakatowej mnie skłoniła ona do zastanawiania się nad kondycją naszego samorządu i tego ile właściwe mamy samorządu w samorządzie.

Z różnych stron jesteśmy bomardowani informacjami o tym, że w dobie rządów PiS samorząd jest zagrożony, grupy bezpartyjnych samorządowcy przekonują nas, że są jedynym ratunkiem dla samorządu zagrożonego partyjniactwem. Trudno nie zgodzić się z tym, że centralizacja rządów wprowadzana przez PiS nie będzie miała wpływu na ograniczanie prerogatyw władz samorzadowych, jak również z tym, że bezpartyjni mogą wiedzieć co mówią, w końcu większość z nich budowała swoje pozycje w oparciu o różne partie. Niektórzy zdążyli startować w kolejnych wyborach z różnych partyjnych list wykazując przy okazji niezwykłą elastyczność poglądów godną super materiału do produkcji gumek do majtek. Zakładając, że patrzymy na samorząd przez pryzmat zwykłego mieszkańca, nie zaś przywilejów prezydenta czy radnych, to jaki właściwie wpływ, w samorządzie, ma ten że mieszkaniec?

Podstawą funkcjonowania samorzadu jest jego budżet, bo to on determinuje kierunki rozwoju samorządu, pokazuje priorytety i potrzeby mieszkańców. Jaki wpływ ma zielonogórski Kowalski na budżet miasta? Odpowiedż brzmi; nie ma żadnego wpływu, a przynajmniej niewielki. W realiach zielonogórskich największy wpływ na swoje otoczenie i poniekąd budżet mają mieszkańcy dzielnicy Nowe Miasto. Wpływ mają dzięki funkcjonującym sołectwom i Radzie Dzielnicy. Mieszkańcy pozostałych części Zielonej Góry takiego wpływu nie mają. Budżet miasta to prawie 900 mln zł, Budżet Obywatelski to zaledwie kilka milionów. Nikt nie mówi; Szanowni mieszkańcy zaplanujmy wspólnie budżet naszego miasta, może wolicie ulice osiedlowe zamiast wieży widokowej? Może nie chcecie podtopień i zrobimy porządną kanalizację? Najwyraźniej bezpartyjność władzy nie poprawia komunikacji z mieszkańcami.

W miejskiej Platformie Obywatelskiej odbyło się głosowanie na temat potrzeby budowy wieży widokowej, za wyjątkiem trzech radnych wszyscy obecni zagłosowali przeciwko temu pomysłowi. Radni zostali sprowadzeni na ziemię. Bezpartyjnych nie ma kto sprowadzić na ziemię, no bo przecież nie mieszkańcy, którzy co najwyżej mogą zagłosować w Budżecie Obywatelskim.

TOMASZ NESTEROWICZ

Radny Rady Miasta

Zielona Góra