Zabawa historią

Felietony News Box

Historia jest nauczycielką życia, ale jak sama nas uczy, nigdy nikogo niczego nie nauczyła. Nie wyciągamy z niej wniosków, a czym bliżej jakiś zdarzeń, tym gorzej dla ich obiektywnej oceny. Dramatem jest sytuacja w której manipulowanie historią staje się narzędziem realizacji bieżących celów politycznych. W Polsce mamy sytuację, w której międzywojenna i powojenna historia Polski staje się podstawą narracji polityków, którzy próbują obecne różnice polityczne wkomponować w swoje wariacje na temat czasów, w których nawet nie byli w planach ich dziadków. Momentami można odnieść wrażenie, że II wojna światowa wciąż trwa, a przynajmniej powinna mieć jakiś wpływ na naszą obecną rzeczywistość.

Oczekiwanie na arenie międzynarodowej wyjątkowego traktowania Polski bo w 1939 r. zostaliśmy zdradzeni, bo walczyliśmy w Bitwie o Anglię, czy heroicznie ginęliśmy w Powstaniu Warszawskim, jest delikatnym nieporozumieniem. Z tej perspektywy ważniejsze dla naszych rządzących było przemówienie Prezydenta USA Trumpa o powstańczej barykadzie, niż zniesienie wiz, czy korzystne dla Polski kontrakty gospodarcze. Na krajowym rynku politycznym zabawa historią prowadzona jest między innymi przez dekomunizację. Nazwa procesu jest myląca, bo w Polsce nie było komunizmu, ale to nie przeszkadza dekomunizatorom w usuwaniu śladów, które im się z rzeczonym komunizmem kojarzą. W Zielonej Górze z komunizmen kojarzy się im Pomnik Bohaterów nie posiadający żadnych elementów komunistycznych. Jego wadą jest to, że powstał w PRL, to wystarczy, żeby się komuś kojarzył. Idąc takim tokiem rozumowania powinniśmy „zdekomunizować” do gołej ziemi szpital, uniwersytet, szkoły, ulice, domy. Tak na oko 3/4 Zielonej Góry powinniśmy wyburzyć, bo jak nic kojarzy się z PRL. Proces „dekomunizacji” dotyka także ludzi, którzy pracowali w PRL, państwie powszechnie uznawanym na arenie międzynarodowej, i budowali podstawy, z których teraz wszyscy korzystamy. Katalog ludzi, którzy są „rozliczani” cały czas się rozszerza. Najpierw byli emeryci, pracownicy służb, policjańci, wojskowi za moment może pojawią się „źli” nauczyciele, prawnicy, zwykli ludzie. Dekomunizatorzy powinni unieważnić także wszystkie tytuły naukowe wytworzone w okresie PRL i uzyskane w wyniku kształcenia przez nauczycieli, którzy kształcili się w tamtym okresie. Walka z analfabetyzmem to też PRL. Prawdziwi dekomunizatorzy powinni jeszcze raz przejść proces kształcenia, od podstawówki, żeby ktoś ich nie „zdekomunizował”. Wśród nas pojawili się „prawdziwi Polacy” i powoli jesteśmy dzieleni na „sorty”, na komuchów i wyklętych. Stajemy się dla siebie „werbalnymi” wrogami. Najwyraźniej niczego nie nauczyliśmy się z historii naszych dziadów i zamiast żyć w XXI wieku przejmujemy ich spory, które wraz z nimi powinny odejść do historii.

TOMASZ NESTEROWICZ